niedziela, 1 listopada 2015

Pewnie...

Od ponad sześciu lat trwam w szczęściu. Bez Niego jestem naprawdę jak bez części ciała.
Byłabym głupia, gdybym tego nie dostrzegła.
Mam tak wiele.
Ale ostatnio stresów też mam wiele. Gdyby nie Jego obecność, to nie wiem co...

Do tego wszystkiego jeszcze obecność Boga.

Jak to wszystko pięknie do siebie pasuje. Jak my do siebie pasujemy!
W normalnych warunkach właściwie nie rozstajemy się na krok (nie licząc wizyt w toalecie i nie biorąc studiów i pracy za warunki normalne).

Dla mnie warunki normalne to D O M. Ale dom jako stan, a nie miejsce.
A warunki optymalne: leżeć opatulonym w kołdrę.
Leżenie to moja pozycja default.
A jak jest ciepło i milusio, to już w ogóle.

Czasem nie potrafiłam docenić w Nim pewnych rzeczy od razu, jednak po czasie okazały się mi niezbędne.

Miło jest po sześciu latach związku wspominać tą fazę początkową, kiedy wszystko było takie świeże, niepewne, nieodkryte, zagadkowe.
Miło jest ją wspominać dlatego, że wiem, dokąd mnie zaprowadziła: właśnie do tego momentu mojego życia, który pod względem Miłości na pewno jest P E W N Y, U Ł O Ż O N Y, może nawet trochę O C Z Y W I S T Y, co dla niektórych byłoby niechcianą rutyną, ale dla mnie jest najprawdziwszą radością. Lubię stałość. Lubię, jak wszystko jest na swoim miejscu (mimo, że zwykle w domu mam bałagan). Lubię wiedzieć, czego się spodziewać, mimo, że lubię też niespodzianki. Lubię czuć się P E W N I E. W Miłości, najważniejszym aspekcie, się czuję. Ale pozostałe sektory ostatnio troszkę nawalają z tą pewnością.

Właściwie nie wiem, co się stało. Było jakby z górki, i nagle ocknęłam się wspinając się po stromej skale, z której właściwie nie ma odwrotu, mogę iść tylko dalej albo spaść.

No to idę. Ale już trochę na wyczerpaniu.

Prozaicznie mam wrażenie, że akurat na tym niewysokim szczycie będą akurat...


W A K A C J E.

Praca nauczyciela nie jest łatwa. Szczególnie T A M.
A może wcale nie szczególnie tam?
Nie mam przecież porównania.

Jednak jest mi ciężko.
Nie z powodu uczniów.


Jak dobrze, że Go mam.

Najlepszym lekarstwem na moje smutki jest NIE Persen, a przytulenie!!!

Polecam serdecznie wszystkim przytulenie kochanej osoby.


:) I przyszłej sobie też... :)

czwartek, 2 maja 2013

A, tak...

Atak przychodzi raz
a raz nie
Zabiera cenny czas
cały dzień
I czasem jeszcze jeden
skradnie nam
i wtedy zamiast ze mną
wolisz sam
przez życie brnąć i w słońcu chodzić
i we mgle
a ja udaję nic nie
stało się
bo co mi pozostało jeszcze raz?
pozostał mi jedynie cenny czas
W tym czasie mogę zrobić ile chcę
czy uda, czy nie uda wcale się
tyle zrobię ile zrobić radę dam
kolejną znów ostatnią szansę mam
a tak u ataku jesz
ile chcesz
bo co Ty tak naprawdę
o mnie wiesz?

środa, 2 stycznia 2013

Piosenka o końcu koszmaru

Gdy okazało się że gówno wiem
nie gwiazdką z nieba lecz koszmarem jestem
Postanowiłam poddać się
I skończyć wszystko jednym małym gestem

Opamiętałam się raz - dwa
I wstałam z ziemi chwiejnie niby pies
Moja koszmarność nadal trwa
To wszystko we mnie nadal jest


Odejdę - myślę - dam Ci żyć
lecz wtedy sama zginę pośród łąk
zielonych, pięknych niczym sny
Po co Ci koszmar? Odejdę stąd.


W Twój umysł wkradam się jak szpieg
Przechadzam się po myślach tu i tam
I choć Cię kocham aż po serca brzeg
W moim koszmarnym biegu trwam

Zadomowiłam w Twym umyśle się
I choć niewinna jestem, biała niczym śnieg
O więcej szans nie proszę Cię
Zakończę mój koszmarny bieg


Odejdę - myślę - dam Ci żyć
lecz wtedy sama zginę pośród miast
całując w myślach usta Twe
zakończę ten koszmarny czas

Odejdę - myślę - dam Ci żyć
lecz wtedy sama zginę w moich snach
upewnię się, czy będziesz spać
By Twój na zawsze zgubić szlak.

Odejdę - myślę - co to da?
Ty będziesz na mnie jeszcze bardziej zły
Kto Cię pokocha tak jak ja?
Kto mnie przytuli gdy pociekną łzy?
Kto będzie czekał na Twój gest?
Kto będzie spełniał moje sny?
Komu potrzebna jeszcze jest
dziewczyna, co koszmaru Ci otwiera drzwi?
Kto będzie trzymał moją dłoń
gdy się pogubię pośród miasta ciemnych łąk?
Na kim się oprzesz, kiedy wpadniesz w toń
tych wszystkich ludzi bardziej niż ja złych?
Kogo poślubisz, kto Ci tyle da
ile ja dałam, ile chciałam dać?
I choć z koszmaru wyszłam bram
To jak z marzenia potrafiłam kochać.

Dlatego muszę zostać tu
zaopiekować się i dbać o Ciebie wciąż
bo obiecałam komuś z tylko Twoich snów
Że będę z Tobą, że przy Tobie, że zawsze już...
Tak bardzo kocham Cię
dlatego nie potrafię odejść
Wolę ciemną noc zamienić w dzień
aby znów było niczym piękny sen.

sobota, 29 grudnia 2012

Wiem, czego Ci potrzeba
to ja jestem Twoją gwiazdką z nieba
W moich ramionach masz zapach chleba

Lecz nie zawsze wiem, co dobre jest
jak zrozumieć się, gdzie wyznaczyć kres
Stawiam więc tak wiele sprzecznych tez...

Przecież tylko Ty możesz spełnić sny
które w głowie mam, wszystkie piękne i
wszystkie te, w których gramy my

A Ty ode mnie chcesz tylko jednego
czegoś ważnego, nieodłącznego
od Twej rzeczywistości, potrzebnego

Mnie

I dam Ci mnie kiedy tylko chcesz
Od Ciebie zależy, z czym mnie zjesz
uczynisz słusznie, bo już tyle o mnie wiesz

Wiesz też, że jesteś niezbędny mi
obecnością swą spełniasz moje sny
uśmiechem otwierasz serca drzwi

Już za kilka dni odpłyniemy stąd
Żaden z naszych gestów to nie będzie błąd
A Twoje ramiona to mego serca ląd

Tam gdzie wstęp mamy tylko my
Piękne będzie czternaście naszych dni
Nie wpuścimy nawet jednej łzy

Ty

Jesteś dla mnie tym najważniejszym
I choć bywasz niedzisiejszy
To dla mnie jesteś najważniejszy

Potrzebuję Ciebie w każdej chwili
Twoją obecnością muszę się posilić
Tylko bądźmy dla siebie mili

Twoja wyjątkowość mnie przyćmiewa
wyjątkowe jest, gdy dla mnie śpiewasz
i wyjątkowo mnie rozgrzewasz.

Dlatego zostań przy mnie już na zawsze
abym mogła co dzień na Ciebie patrzeć
przy Tobie co dzień chętnie obudzę się i zasnę.

sobota, 8 grudnia 2012

Czas

Znów go nie masz. A ja Cię potrzebuję. Cierpię sobie. A Ty grasz.

Szczęście

Ty jesteś moim Szczęściem
choć nie wiem, co jutro będzie lub czego nie będzie,
to pójdę za Tobą wszędzie,
nie zgubię Cię w tym świata pędzie.

Masz w oczach błysk, który widzę co dzień
i myślę o Tobie zawsze przed snem
i widzę Twą twarz w moim telefonie.
Me serce radością płonie gdy na łonie
natury leżysz przy mnie jak Adam przy Ewie
i razem przy życia kąpiemy się drzewie
w trawie pełnej jabłek i trwamy wtuleni
w swoje ciała gorące, słońcem oślepieni
i trwamy tak w trawie trawiąc zmysłów chęci
i jabłko nas nęci, szept kręci i pchnięci
ku sobie leżymy wciąż trwając w tej trawie
uczestnicząc w tej całkiem niewinnej zabawie
pociągani ku sobie z każdą chwilą mocniej,
jesteśmy coraz bardziej czerwoni, a koc nie,
on zostaje niebieski niczym niebo nad nami,
kiedy napawamy się tymi rajskimi chwilami.

Ty jesteś moim Szczęściem
i wiem że jutro będziesz,
i choć bywam okrutna,
Ty mnie obejmiesz.
Wyjaśnimy więc sobie,
co wyjaśnić trzeba
i znów podążymy ku złączeniu Nieba
z ziemią w Twoim łóżku lub moim pokoju
na łące, na ławce, i przy wodopoju,
Popędzimy na spacer nie spiesząc się wcale,
w plecak biorąc koce, olejki i ciałem
mnie okryjesz wonnym gdy będę zmarznięta.
Gęsia skórka to na ciało Twoje jest przynęta.
Mały pretekst który wciąż wykorzystuję,
bo w Twoich objęciach się najlepiej czuję.

Więc pamiętaj, Kochanie, o tym, co tu czytasz
i tak na wypadek, jakbyś kiedyś chciał zapytać,
to wiedz, że Cię kocham nad własne życie
i polecam się na przyszłość jako Twoje okrycie. : )

wtorek, 9 października 2012

Rok

Kilka dni temu minął kolejny rok, odkąd jesteśmy razem. Rok, w którym zaszło wiele istotnych zmian. Zbliżyliśmy się do siebie niesamowicie. Nigdy wcześniej nie byliśmy ze sobą tak blisko. Zrobiliśmy wiele rzeczy po raz pierwszy, wiele słów wypowiedzieliśmy swobodniej. Dotarliśmy się. Tak wiele zmienił ten rok, a równie tyle pozostawił niezmiennych. Najważniejsze jest to, że On mnie kocha, a ja jego. Dziś chyba Go zraniłam pewnymi wątpliwościami, dlatego mam to wszystko przemyśleć, podczas gdy on będzie grał. Czas start. Może to i głupie, ale powinnam zrobić pewnego rodzaju bilans. Kojarzę z różnych książek cioci, że warto robić takie rzeczy. Sięgnę nawet teraz po Sekret, aby sprawdzić, czy nic o tym tam nie ma...

sobota, 29 września 2012

Kocham. Niezwykłe słowo.

Wizja wczorajszej nocy przywodzi mi na myśl tylko to, jak bardzo Go kocham. Jestem taka szczęśliwa. Widok Jego całkiem nago uszczęśliwia mnie bardziej, niż cokolwiek. Jestem naprawdę szczęśliwa. Ufam Mu. I Bogu.

środa, 25 lipca 2012

Tęskniąc...

Jeszcze nie wyjechałeś na te kilka dni
a ja już tęsknię
za Tobą tak bardzo
że nawet sobie nie wyobrażasz.
Tęsknię za Twoim oddechem
na mojej szyi
za Twoją ręką
na moim brzuchu
za Twoimi stopami
wplecionymi w moje stopy
za Twoim ciepłem
za Twoim uśmiechem z rana
za Twoim całusem na dobranoc
prawie lecą mi łzy
tak bardzo pragnę
znowu spać przy Tobie.

wtorek, 24 lipca 2012

Minęły dwa miesiące, a ja wciąż przeszczęśliwa

Dziwię się, że w czerwcu nic nie napisałam - nie był przecież jakoś bardzo burzliwy. Za to lipiec jest sielanką. Nie idziemy w tym roku na pielgrzymkę, rocznicę naszego poznania się spędzimy z dala od siebie, co w sumie dość mocno mnie martwi, ponieważ jestem sentymentalistką. Mam jednak w sobie wystarczające pokłady Miłości by odczekać z tym kilka dni i spędzić je razem z Tobą gdy oboje wrócimy do domów. Ale musimy to uczcić. Nie wiem, jak. Ale wierzę, że nie zapomnisz (przecież właśnie Ci przypominam!). W ogóle pasmo rocznic spędzone osobno. I moje imieniny. Pierwszy raz odkąd się w ogóle znamy nie będziemy razem w te dni. To straszny cios! I jakaśtam próba dla nas - czy będziemy mogli równie szczęśliwie czuć się uczczając rocznicę po jej faktycznym terminie? W sumie to myślę, że tak. Przecież zdolniachy z nas. Na zapiekankę to jeszcze pójdziemy. Trzy razy byliśmy w tym samym miejscu tego samego dnia, tyle że innego roku. Tym razem możemy to zrobić w inny sposób. Pamiętaj, żeby nauczyć się na pamięć mojego numeru telefonu, aby w razie czego mieć ze mną zawsze kontakt. Odkąd obiecałeś mi, że wynagrodzisz rozłąkę, jestem bardzo szczęśliwa. Czuję, że się starasz. Wszystko ostatnio jest takie idealne. Nawet, jak się zezłoszczę, to nie brniesz w kłótnie, tylko potrafisz to łagodzić jak nigdy! A ja też nie chcę się kłócić, więc daję się łagodzić. Pomóż mi być dalej najszczęśliwszą kobietą na świecie. Mam nadzieję, że Ty jesteś najszczęśliwszym Mężczyzną. A z okazji rocznicy kilku dni przed naszym poznaniem się życzę nam wytrwałości, jeszcze więcej Miłości i ogólnie pojętego szczęścia! Kocham Cię.

niedziela, 20 maja 2012

Jestem z Nim naprawde szczesliwa. Utwierdza mnie w tym każdy dzień. Nawet, gdy się nie spotykamy. Oczywiście tęsknię wtedy bardzo, ale jakoś juź sobie radzę. Doświadczam bardzo wiele szczęścia ale i wielu obaw... Mam nadzieję, źe w końcu wszystko się' jeszcze piękniej ułoźy... Tyle cudownych wspomnien juz mamy, a co dopiero za kilka lat... Życzę sobie Ciebie.

poniedziałek, 7 maja 2012

Kocham w Nim wszystko. Jest idealny. Totalnie. Warto sppisać, co w Nim kocham, bo sama nie mogę uwierzyć :-)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Miłość

Najcudowniejsze na świecie uczucie wspaniała promieniująca wylewająca się z Ciebie na mnie i ze mnie na Ciebie kolorowa często żywa, czerwono-pomarańczowa czasem też zielono-błękitna różnorodna niezawodna piękna szczera wieczna Kochanie, taka jest chyba Miłość. Jest mi cudownie. Coś się między nami zmieniło. Mam wrażenie, że kochamy się coraz bardziej. I tak mi lepiej. Tobie też. :)

sobota, 7 kwietnia 2012

Szok

Jestem w szoku. Trudno mi wyobrazić sobie jutrzejszy dzień, ale zwykle, gdy tak jest, to dzień jest wspaniały. Mam nadzieję, źe i tym razem tak będzie. Mój ukochany Mężczyzna wkracza w doroosłe życie. Ech, jakie to dziwne. Niby nic się nie zmienia, ale jednak nie mogę przyjąć doo wiadomości, że on będzie dorosły, a ja nie. Jutrzejszy dzień będzie piękny. Nie mogę się doczekać uśmiechu na Jego kochanej twarzyczce. Idealny Mężczyzna. Wspaniały. A poźniej czeka nas wiele pięknych chwil: wolne w matury, wspólne wakacje, radość, Miłość. Jestem pewna, że będzie ze mną szczęśliwy, a ja z Nim. Nie mogę się doczekać jutra, ale mam nadzieję, źe spotkam Ukochanego jeszcze dziś w kościele :-). A jutrzejszy dzień musi być idealny!

czwartek, 5 kwietnia 2012

A jednak...

Pamiętam, jak kiedyś poszliśmy do mc.Donald's. Miałam wtedy kolędę. Zwialiśmy z niej, niby na tańce. I tego dnia, w mc podjęliśmy decyzję (jeszcze nie na sto procent pewną), że rezygnujemy z tańców.
Pamiętam, jak kiedyś przyszliśmy do mnie, miałam bałagan w pokoju, a Ty mi go wysprzątałeś.
Pamiętam, jak moja ciocia zaproponowała Ci, żebyś mówił jej po imieniu.
Znam Twoją minę, gdy moi rodzice nawalą.
Kocham, gdy mnie rozbawiasz, gdy jestem smutna lub zła.
Jesteś najsłodszym Facetem na ziemi.
Nie da się Ciebie nie kochać.
Często się dziwię, jak to możliwe, że Cię mam.
A jednak.
Czasem się kłócimy, czasem jest idealnie. Jednak wiesz co?
Ogólnie rzecz biorąc, jestem najszczęśliwsza na świecie. I nic mi tego nie odbierze, bo wiem, że zawsze już będziesz przy mnie.
Życzę Ci wytrwałości, Kochanie.
Bo warto.
Kocham Cię.

Idealnie

Nie wiem, jak znalazłam tak idealnego Mężczyznę, ale dziękuję za to Bogu. Uszczęśliwia mnie, dba o mnie, rozbawia mnie, a nawet nie ma w nim zazdrości - wręcz przeciwnie. Cudowny Faceet. Naprawdę jestem przy NIm szczęśliwwa. I niech tak będzie. Zależy mi na Nim. Muszę o mojego Skarba dbać. Niech wie, jak GO kocham i jaka jestem szczęśliwa :-)

sobota, 31 marca 2012

Kolejny list

Skarbie, nie wiem, czy przeczytasz to dzisiaj, jutro, za miesiąc, dwa, rok, dziesięć czy dwadzieścia lat... Oczywiście mam nadzieję, źe jak najwcześniej. Wiadomo, źe w naszym związku bywa róźnie: raz potrafimy nie kłócić się przez 3 miesiące, a raz kłócimy się 5 razy dziennie, codziennie. Zdarza się, jak w kaźdej kłótni z kimkolwiek, źe mówimy sobie niemiłe rzeczy, których wypowiedzenia później żałujemy. Robimy rzeczy, których również wolelibyśmy nie zrobić. Co teraz? Czy to znaczy, że do siebie nie pasujemy? Czasem i tak mówię. Wiedz jednak, źe to nieprawda. Pasujemy do siebie, bo się kochamy, nawet, jeśli mamy w jakimś stopniu niezgodne charaktery. Prawda jest taka, że jesteś, Kochanie, największym Skarbem mojego źycia i zawsze nim będziesz, mimo że jesteśmy bardzo różnymi ludźmi. Wierzę, że zawsze uda nam się znalexć wspólny język i rozwiązanie każdego problemu. Zaufaj mi i zbudujmy wspólnie coś trwałego. Kocham Cię. Potęsknij sobie czasem. Twoja K.

poniedziałek, 26 marca 2012

Kipię Miłością

Znowu dopadło mnie to uczucie, źe jestem najszczczęśliwsza na świecie. Mam cudownego Męźczyznę. Kocha mnie. Ja jego teź. Fajna sprawa tak kochać. A jeszcze fajniejsza by'xc kochaną. Czasem nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. I mimo źe czasem jednak się kłócimy, jest idealnie. Kaźde pogodzenie się jest cudowną ulgą. Kocham jego ogoloną twarz. Jutro pewnie jej taką nie zastanę, ale to nic. I tak dostanie całusa. Kochany K. Oby Mu poszło z matmy... :-)

piątek, 23 marca 2012

Delikatnie zły humor z powodów iście babskich sprawił, źe dziś wieczorem trudno było mi się uśmiechać. Cóź. Nie lubię' gdy tak się dzieje. Trudno nam się wtedy porozumieć. Tak właśnie dzisiaj było. Ale czyź nie od naprawiania dzisiaj jest jutro? Jutro będzie lepiej. Przecieź Go kocham. Recepta? Uśmiech od rana. U Niego teź wywołam, a co!

piątek, 9 marca 2012

I tak

Martwię się o mojego Chłopca <3 Ostatnio jest często zmęczony. Kocham Go. Dziś chyba po raz pierwszy sprzeczyliśmy się o coś od dawna. Jednak ja I TAK jestem najszczęśliwsza na świecie : ). I nie mogę doczekać się jutra - a właściwie dzisiaj - kiedy Go znów zobaczę. Martwię się jednak o Niego. Jest naprawdę całym moim szczęściem, ale czasem gada głupoty i później się martwię.


Kochanie, jesteś CAŁYM moim SZCZĘŚCIEM, pamiętaj o tym. Bez Ciebie nie mogłabym żyć.

+ dziękuję za cudowny Dzień Kobiet.

niedziela, 4 marca 2012

Wciąż najszczęśliwsza

Tak, ten rok zdecydowanie zaczął się lepiej, niż poprzedni. Moje szczęście wciąż trwa, jeśli nie w życiu naukowo-zawodowym, to w Miłości na pewno : ) Mój Mężczyzna coraz ładniej gra na gitarze, coraz bardziej mnie kocha, coraz więcej się stara, jest coraz bardziej idealny. A ja coraz bardziej wierzę w szczęście, w to, że z Nim będę szczęśliwa. A teraz znów dochodzę do wniosku, że wszystkie zmartwienia nie są ważne przy tym szczęściu, które On mi daje i pewności, że już zawsze będę szczęśliwa... Dziękuję!

Jednak z natury po prostu bardzo się przejmuję milionem spraw. I taka już chyba pozostanę, mimo wewnętrznego cichutkiego szczęścia :)


Dziękuję za wszystko, Kochanie. Jest mi coraz lepiej. Naprawdę Nam się udaje :)
I to najważniejsze (póki co: później dojdą dzieci...). 

czwartek, 23 lutego 2012

Złość przystojności szkodzi

Mój Słodki się troszkę pogniewał, bo dzwoniłam zbyt dużo ze zmartwienia. Przeszła mi przez to ochota na sen.  Tak bardzo mi smutno, bo nie wiem co zrobić. Przecież ja się tylko martwiłam. Ale myślę, że rano wszystko będzie już dobrze.

Dziś mój Ideał przekonał mnie o tym, jak bardzo mnie kocha. Pomaga mi pokonać niedowartościowanie. W ogóle strasznie mi pomaga. Uszczęśliwia. Te ferie są naprawdę cudowne. Nie mogę ich nawet opisać - takie są wspaniałe. Całe z moim Ukochanym. Ten Mężczyzna naprawdę wie, co robi. Wie, jak mnie kochać. Czuję się coraz bardziej kochana. Czuję się szczęśliwsza. Czuję się bardziej Jego.

piątek, 17 lutego 2012

Pierwszy polski tytuł, jak chciałeś

Problemy przestały się liczyć. Wystarczyło pięć spokojnych dni tylko we dwoje. Pięć dni zapomnienia. Cztery spokojnie przespane noce. Wspólne zakupy, oglądanie filmów, śpiew, rozmowy, rysowanie. Tego właśnie było mi trzeba. To były ferie idealne, których nie mogłam sobie wyobrazić zanim nie nastały. Nawet ten jeden raz na basenie był cudowny. Przy Tobie czuję się bezpieczna nawet gdy w pociągu gaśnie światło (mimo że się bałam, wiedziałam, że jesteś obok i mogę na Ciebie liczyć). Podobno Ty wiesz o każdym moim wpisie jeszcze zanim go wpiszę. Więc pewnie teraz co chwilę tu wchodzisz, bo domyślasz się że przecież muszę opisać nasze cudowne miniwakacje. A jeśli nie, to w końcu i tak zajrzysz. Powinnam teraz siedzieć i uczyć się na jutrzejszą olimpiadę. Ale akurat na ten wpis nie żałuję ani krzty czasu. Jestem naprawdę szczęśliwa. Uspokoiłeś mnie na tyle, że nie wariuję jak głupia przed tą olimpiadą. Owszem, trochę się boję, ale wiem, ze nawet jeśli mi nie wyjdzie, to i tak będę najszczęśliwsza na świecie. I wiem, że jest ktoś, kto przez sen będzie trzymał za mnie jutro rano kciuki (tak, Kochanie, wyśpij się :)  ). 
Gdy patrzę na nasze zdjęcia zauważam, że zmieniamy się oboje i coraz bardziej do siebie pasujemy. Jako, że jestem w nastroju poetyckim, widzę tu kontekst literacki do utworu K. Groniec. Pozwolisz, że przytoczę refren:


Wymienieni bez reszty 
Na każdym skrawku skóry odciśnięci 
Odebraliśmy sobie wszystko 
Wyraz twarzy 
Dźwięk głosu 
Gest

Kocham Cię. Żadne pięć dni w moim życiu nie były tak cudowne jak te. Naprawdę. To wszystko, co ostatnio przeżyliśmy (tak, pisząc wypowiedzenie wielokrotnie złożone nie myślę o niczym innym jak o wykresach) ma tylko jedną wadę: skończyło się, a ja teraz za tym bardzo tęsknię. Za Tobą obok. Za Tobą obok cały czas. Za Tobą obok cały czas uśmiechającym się. Kochanie, sprawiłeś, że jestem najszczęśliwszą kobietą na Ziemi. Wyjazdy z Tobą są najwspanialszymi chwilami mojego życia. Mieszkanie z Tobą jest najszczęśliwszym układem mieszkania w jakim mogłam się znaleźć. Spanie blisko Ciebie jest najspokojniejszym snem na świecie. Wszystko przy Tobie wychodzi mi lepiej. Dlatego też w połączeniu z moim sentymentalizmem, przedmioty związane z Tobą traktuję niejako jak relikwie, dlatego jeśli nie zapomnę, wezmę jutro ze sobą na olimpiadę Twoją kostkę gitarową na szczęście. Kocham Cię. Dziękuję za wszystkie, szczególnie tamto pięć dni. Ale za dzisiejszy dzień też. I wczorajszy. I za to, jak pomagasz mi przy tej olimpiadzie. Jesteś   I D E A Ł E M.


piątek, 10 lutego 2012

Guess who's back!

Ostatnio nie pisałam, bo zawsze zapominałam lub byłam już zbyt zmęczona. Ale dziś minął kolejny cudowny dzień [ostatnio ciągle jest idealnie!]. Kocham robić zakupy z moim Mężczyzną, zarówno ciuchowe, jak i żywnościowe. A jeszcze fajniej robi się z Nim kolację. Nie mogę się doczekać soboty, wyjazdu. W końcu odpoczniemy we dwoje. W pełni zasługujemy na te kilka dni ferii. Co prawda wszystko się układa przeciwko mnie, bo w środku ferii mam olimpiadę, do której się trzeba pouczyć, zaraz po feriach mam konkurs prawie 200 km od domu, a tego samego dnia mam byc jakies 40 km od domu. I najchętniej byłabym tu i tu, ale nie z mojej winy na razie wychodzi na to ze nie mogę. A później mam poprawę z matmy. Nie czuję się na siłach, żeby dać radę z tym wszystkim. Nie mam wsparcia w mamie. Ale muszę jakoś dać radę. Dla Niego.

Ostatnie cudowne dni pomagają mi przeżyć. W naszej Miłości wszystko się tak idealnie układa. Poziomy naszych wspólnie wykonywanych czynności się wyrównują, ostatnio mieliśmy czas na wszystko, co lubimy razem robić. Kocham grać w Fifę z moim Chłopakiem. Kocham z Nim łazić po sklepach. Kocham przychodzić do jego domu bez uprzedzania dzień wcześniej. Kocham się z Nim wylegiwać na łóżku. Kocham  Go przytulać. Kocham naszą namiętność. Kocham naszą przyjaźń. Kocham naszą szczerość. Kocham naszą swobodność. Kocham nasze wspólne dojrzewanie. Kocham gdy mamy wspólne zdanie. Kocham też gdy czasem mamy odmienne. Kocham Jego audycje muzyczne. Kocham to, że staję się kimś innym. Kocham to, że jedziemy na koncert Metalliki. Kocham Jego. Dziś wyjątkowo nie mam weny z powodu zmęczenia. A co do zmęczenia to kocham przy Nim zasypiać, kocham jak mnie głaszcze, kocham nawet jak każe mi wstać i go całować, kocham chodzić z Nim po mrozie, do sklepu, do różnych urzędów. Kocham każdą sekundę spędzoną z Nim. I te wakacje muszą być dosłownie idealne. Nie pozwolę, aby cokolwiek je zepsuło. Tak samo jak kwiecień i wrzesień, czyli miesiące naszych urodzin.To dla nas ważny rok.

Kocham Cię.


Kocham Twój uśmiech, Twoje oczy gdy na mnie patrzysz i nie patrzysz, nawet zamknięte. Kocham Twoje włosy, dzikorosnące loczki, kocham Twój nos - skoczniowaty. I brwi. I pieprzyki, ten pod lewym okiem także. I wszystkie inne. I kilka piegów latem. I Twoje blizny. twoją szyję, barki, ramiona, tułów, nogi, stopy, ręce, dłonie. Wszystko w Tobie kocham. Nawet jak jesteś nieogolony i kłujesz mnie podczas pocałunków :)

wtorek, 31 stycznia 2012

Little thing

Tego właśnie potrzebowałam. Kilku godzin tylko z Tobą. Jestem teraz baaaaardzo szczęśliwa. Wizja wspólnych ferii również napawa mnie nadzieją na to, że będzie równie lub bardziej cudownie. DZIĘKUJĘ.

PS Fajnie się czasem pogłodzić :)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

I love You

Oł jee, chcę Ci powiedzieć, aj low Ju, aj low Ju, aj low Ju, aj low Ju!

To dziwne, ale jestem jeszcze szczęśliwsza. Dziwna ta Miłość. A nasza stała się jakaś cudowna jeszcze bardziej. Coraz silniejsza, pełniejsza i prawdziwsza. Ostatnio jest mi jak w Niebie.

Dziękuję, Kochanie.

Co dzień patrzą na mnie 100 x bardziej zakochane oczy, niż te : )


Cudownie jest żyć z Tobą.

piątek, 20 stycznia 2012

If I was a rich girl

Gdybym była bogata
kupiłabym Mu najpiękniejszy zegarek świata.

Chyba nigdy nie czułam się bardziej kochana.
Nie wiem, jak to możliwe, że On jest mój, ale tak jest!!
Moje Pocieszenie w każdej sytuacji

Mój Przyjaciel
Mój Kochanek

Mój prawieMąż
Mój Ideał.

Dziękuję! : )

I pragnę jechać z Tobą do Frykasa : ))
Z Tobą wszystko staje się romantyczne, cudowne i aż chce się żyć : )


Just You & I

Jestem szczęśliwa. Jest mi z Nim najlepiej na świecie. Dba o mnie. Ostatnio nawet zrobił się romantyczny. Nigdy nie było nam lepiej. Jestem szczęśliwa i chcę z Nim być już do końca świata. Prawdziwa Miłość istnieje. Trzeba ją tylko pielęgnować. Czasem potrzeba czegoś, jakiejś nieprzyjemnej sytuacji, żeby zdać sobie sprawę, jak wiele ktoś dla nas znaczy. Ja wiem, ile On dla mnie znaczy i czuję, że też bardzo wiele znaczę dla Niego. A takie poczucie bezpieczeństwa w związku jest bardzo ważne. Szczególnie dla mnie, która nie doznałam tego w domu.

Dziękuję, Kochanie.


sobota, 14 stycznia 2012

Don't let me down

Wciąż jest cudownie. Wciąż szczyt sinusoidy. Wciąż On. Kocham Go. Jest mi ostatnio tak idealnie, ze nawet nie wiem o czym pisać, bo wszystko jest cudowne. I muzyka jest piękna, którą mnie karmi.
Mój Ideał.
Obym już zawsze była szczęśliwa. Wystarczy, że tak jak teraz...
Chciałabym jeszcze do tego mieć dzieci z loczkami. I wspólne z Nim mieszkanie. 
Ale przyznam, że jestem szczęśliwa.
I dzięki temu, że ma taki dobry gust [muzyczny, w kwestii ubioru, wystroju itd.] uwierzyłam, 
że może jednak jestem piękna?

BŁOGOSTAN


czwartek, 5 stycznia 2012

On the eleventh day of Christmas my true love gave to me...

Dostałam dziś list. Krótki, bo krótki, ale w końcu list. Na prawdziwej kartce. I całusów mnóstwo dostałam. I w ogóle dużo czułości, Miłości. I w ogóle gdy chce, to potrafi. Jestem szczęśliwa. Gram z Nim w fifę. Brakuje mi tylko tych długich, jasnych wieczorów, jeżdżenia na rowerze, wylegiwania się na łące i spokoju, ciszy oraz słońca. Kocham Go nad życie, a te wakacje były cudowne. Już po pierwszym półroczu, a ja je nadal tak ciepło wspominam. Na przyszłe cel jest taki, by nauczyć mnie grać w siatkę. Nauczył mnie jeździć na rowerze, to i z tym da radę. A nawet jeśli nie - miło będzie sobie poodbijać. Tylko muszę się zmusić, żeby nie być zbyt leniwą, jak np. teraz, gdy nie chce mi się zrzucić małego brzuszka.

Ech, gdybyśmy tak chociaż na jeden dzień mogli wrócić jakiś z lipcowo-sierpniowych dni... Jeden wolny od szkoły dzień z odrobiną słońca z moim Ukochanym...

O niczym innym teraz nie marzę i nie chcę marzyć... :)

środa, 4 stycznia 2012

We've still got time

Na sinusoidzie naszego wspólnego zycia właśnie jesteśmy na szczycie. Nie wiem, czy kiedykolwiek było lepiej. I niech ta sinusoida teraz pozostanie linią prostą, funkcją rosnącą. Jest mi z Nim tak cudownie. Martwię się o Niego, bo ostatnio jest przemęczony. Ja z resztą też. Ale nigdy się bardziej nie kochaliśmy. I dlatego jestem najszczęśliwszanaświecie. Kocha mnie Mężczyzna mojego życia. Dzięki temu ono staje się lepsze.
To  nic, że co dzień dzieje się coś, o co się lekko sprzeczamy. Udaje nam się zawsze wszystko załagodzić i dojść do kompromisów. I do tego jeszcze staramy się o siebie bardziej.

Postanowienia noworoczne związane z muzyką i sportem to jedno, ale postanowienie, aby ten rok był dla nas lepszy jest dla mnie najważniejsze.  : )

Zrobię wszystko.

niedziela, 18 grudnia 2011

Cheek to cheek

Jest mi z Nim dobrze. Nie chcę nikogo innego. Święta spędzimy oddzielnie, ale czekam na wspólnego sylwestra...
Ten chłopak mniej więcej wie, jak mnie uszczęśliwić. I jest fajnie.
Nie chcę tylko, żeby był smutny.
Uchyliłabym Mu nieba i nazrywała gwiazd! Kocham Go nad życie!
Musimy ze sobą wytrzymać bez względu na wszystko.


Spadł dziś śnieg, ale mi jest z Nim cieplutko ;)


czwartek, 8 grudnia 2011

give me your heart

Właśnie powiedział, że mnie kocha :)

Wiem, że będziemy szczęśliwi.

Przecież Miłość wszystko przetrzyma, prawda? :)



wtorek, 15 listopada 2011

give me the words

Ten dzień był taki fajny... Wszystko układało się jak należy. Głupio mi. Od kilku dni prosiłam Go, aby był lepszy, aby bardziej się starał, a dziś to ja i moje niepohamowane emocje wszystko zepsuły. Teraz rozumiem, jak ciężko musi być Mu żyć ze mną. Boję się, że jeśli się nie zmienię, to Go stracę i mam wrażenie, że to się nieuchronnie zbliża wielkimi krokami. Nie chcę na to pozwolić. Na nikim i niczym mi tak nie zależy. Nie rozumiem sama siebie. Nie rozumiem tego, że myślałam, że ostatnio ja nic nie robię źle. Ciągle wymagałam czegoś od Niego, a na koniec sama zniszczyłam. Ten dzień był wręcz nieskazitelny. I ja mam to do siebie, że na koniec wszystko psuję. Przepraszam, jeśli to czytasz. To zdarzenie pozwala mi jeszcze bardziej docenić Ciebie i to, że ze mną wytrzymujesz. Źle mi z tym, że mam te swoje "humory". Nie wiem, jak na to zaradzić. Nie chcę ich. Nie chcę być taka i nie chcę robić nic pod wpływem złych emocji. Przepraszam, że próbowałam na siłę zmienić w Tobie tą jedną rzecz. Przykro mi, że już Ci nie zależy, by ją zmienić, ale nie mogę chyba tego od Ciebie wymagać. Akceptuję Cię takiego jaki jesteś. I proszę, wybacz swojej głupiej dziewczynie. Obiecuję poprawę.






 Kocham Cię.

poniedziałek, 31 października 2011

Mama said

Ostatnio na myśl o naszych wspólnych letnich nocach uśmiechałam się do siebie wracając do domu, dziś jest mi smutno. Tak bardzo za tym tęsknię. Nie wiem czy długo jeszcze wytrzymam. Chcę spać z Nim. To cholernie trudne. Głupio się z tym czuję. Bo wiem że nieprędko się doczekam.

środa, 26 października 2011

Everything

Kolejny dzień szczęścia minął. Mimo burzliwej nocy, poranek był piękny, świeży i w pewnym sensie słoneczny.
Poranna kawa i frytki dały mi kopa na cały dzień. Znów byłam szczęśliwa. Jak dobrze, że są jeszcze dni, gdy nie wydarza się NIC złego. Dzisiejszy dzień uważam za naprawdę szczęśliwy. A Jego za "Tego Jedynego". Jest dla mnie stworzony. Pasujemy do siebie i fizycznie i psychicznie. Duchowo coś ostatnio nie idziemy w parze, ale myślę, że damy radę. Naprawdę Go kocham, dlatego nic nie przeszkodzi Nam w szczęściu.

Za tydzień i jeden dzień miną dwa lata i miesiąc.

A ja kocham coraz bardziej.

poniedziałek, 24 października 2011

Yesterday all my troubles seemed so far away

Mimo że na dworze z drzew sypią się kolorowe liście, wiatr wieje mi zwykle po nerkach i z dnia na dzień coraz ciężej się oddycha, ja wracając dziś do domu miałam w głowie tylko nasze lato;
i szłam z uśmiechem
wspominając nasze oswajanie się, nasze wspólne noce nad morzem, nasze wylegiwanie się na łące. Pamiętam też doskonale wycieczkę rowerową. Jednak najbardziej brakuje mi tych nocy... Miałam wtedy WSZYSTKO.
Wczoraj wyjątkowo nie mogłam zasnąć. Szkoda, że Go przy mnie nie było.
Ale chyba zasnęłam z uśmiechem, jeśli nie na twarzy, to na duchu.
Podwójnie uśmiechnięta i szczęśliwa wracałam dziś do domu.
Znowu się układa!

piątek, 21 października 2011

Hey you

Tak wiele się zmieniło. Nie jest sielankowo, ale jest szczęśliwie. Dobrze mi przy Nim. Mimo, że ostatnio bardzo się martwię o nas. Po prostu, czasem tak bywa, że trzeba się trochę pomartwić. Jest czas radości i czas smutku... Mój Mężczyzna jednak na pewno mnie kocha i wierzę, że będzie kochał mnie do śmierci. Wiem też, że zależy Mu na mnie. I nie chcę tego wszystkiego zepsuć zasraną zazdrością. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi jak kiedyś. Tylko czy uda się wrócić tamto szczęście? A jeśli nie, czy uda się wypracować zupełnie nowy rodzaj szczęścia, szczęście "po przejściach" ? Zależy mi na Nim najbardziej na świecie. Pragnę jednocześnie Jego szczęścia. Ale myślę, że znajdzie je u mego boku...

sobota, 24 września 2011

Travelin' light

W życiu są takie chwile, gdy jesteśmy jak wędrujące światło, które zmienia swe położenie, czasem lekko przygasa,  czasem niestety gaśnie całkowicie, po to by jednak znów zapłonąć blaskiem.

Tak bywa i w związku. Raz jest nam cudownie, raz się sprzeczamy... Jednak zawsze w końcu wszystko wraca do normy. I tak samo dzieje się chyba teraz. Czuję Jego Miłość bardzo. Chyba bardziej niż kiedykolwiek. Za kilka dni miną nasze dwa lata razem. Jednak ja czuję, jakbym była z Nim o wiele dłużej i jakby jeszcze bardzo dużo czasu było przed nami. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Chyba coraz bardziej ostatnio gubię się w sobie. Nie wiem kim jestem. Dokonuję coraz większej liczby wyborów, których staram się nie żałować. Próbuję dowiedzieć się kim naprawdę jestem, w co naprawdę wierzę, czego oczekuję od życia tutaj i czego oczekuję od życia po śmierci... Czego życie oczekuje ode mnie? Czego sama od siebie oczekuję? Czego On ode mnie oczekuje? I czego Bóg ode mnie oczekuje i Kim jest?
Zawsze byłam tą niezdecydowaną. Czas to zmienić. Życzę sobie powodzenia.


piątek, 2 września 2011

Little thing

No, to przerwałam passę 8 wpisów każdego miesiąca. W sierpniu było ich tylko siedem. Ale cóż, przez dziesięć dni byliśmy oddaleni o wiele kilometrów, więc w sumie to chyba normalne.

Jutro kolejny miesiąc uznamy za zamknięty.

Dzisiaj mnie bardzo uszczęśliwił. Gdy się pożegnaliśmy, On jednak złapał mnie jeszcze, gdy wchodziłam na osiedlę. To było dla mnie wielkim zaskoczeniem! Nigdy wcześniej nie robił tak cudownych małych rzeczy. A później już mnie nie zaskoczył, ale było mi bardzo miło, gdy natknęłam się na Niego jeszcze w połowie osiedla. :)  Lubię małe gesty.

sobota, 27 sierpnia 2011

We're just two lost souls swimming in a fish bowl

Przez chwilę adres bloga zmieniłam na "bowzyciupieknesatylkochwile", gdy było nam źle. Ale to była własnie chwila.
Jednak stara nazwa jest lepsza. I lepiej oddaje moje życie z Nim.


Dziś przerósł samego siebie. Miałam okres. Pojechałam Go obudzić. Później rozbolał mnie brzuch. Mój Mężczyzna pojechał mi po nospę, a gdy wrócił, był tak mokry, jakby wyszedł właśnie z wody. Starał się dziś dla mnie jak nigdy. Opiekował się mną. Przynosił mi picie, robił tosty, dbał o mnie. Nawet wziął mnie na barana, gdy nie miałam siły iść. Głaskał mnie po głowie i przytulał. I potrafił się nawet powstrzymać.
Fakt, że trochę zrzędził, jak to On. Ale takiego Go właśnie kocham.
I nikt nie kocha mnie bardziej niż On. Przy Nim czuję się najbezpieczniej.
Mój Mężczyzna wie już, jak o mnie zadbać.
Może i jest teraz straszliwie zmęczony, ale wierzę, że jest też straszliwie szczęśliwy : )

czwartek, 25 sierpnia 2011

Be happy

Kocham Cię. I jestem szczęśliwa, mimo mojego nieogarniętego płaczu.
Tylko kochaj mnie.
I bądź cierpliwy...
Wytrzymaj ze mną, a obiecuję, że będziesz szczęśliwy. Obiecuję. Przysięgam.
Więc śpij dobrze, bo chyba niedługo pójdziesz spać.

środa, 24 sierpnia 2011

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

piątek, 12 sierpnia 2011

Disorder and confusion everywhere

Chwilowo jestem załamana. Tęsknię za Nim. Ale to nie to mnie dobiło. Dobija mnie wszechobecna rozpacz. Rozpacz ludzi, którzy są mi w jakiś sposób bliscy. Rozpacz płynąca ze śmierci siostry kumpla z klasy. Urósł strasznie w te wakacje. I ten metr dziewięćdziesiąt chłop jest teraz doszczętnie załamany. Nigdy się z nim jakoś specjalnie nie przyjaźniłam. Jednak wiadomo, bycie razem w klasie to już powód, aby po prostu czasem ze sobą rozmawiać. I odczuwam teraz jego rozpacz. To mnie przygnębia. Tak jakoś wszystkim jest teraz źle. Innego kumpla rzuciła dziewczyna i się złamał. Mówią mi wszyscy o tym wszystkim, żalą się, później ja to przeżywam, nasila się tęsknota, strach o Niego. Boję się. Będzie wracał sam. Ufam Bogu i będę się modlić o szczęśliwą drogę powrotną dla Niego. On jest całym moim szczęściem. I w takich momentach jak ten, docenia się to i zauważa, jak bardzo Ktoś jest dla Ciebie ważny. Jak bardzo Cię uszczęśliwia. Jak bardzo nie mozesz bez Niego żyć. I ja bez Niego nie mogę.

Dziękuję, że jesteś! I uważaj na siebie. Masz dla Kogo - dla mnie.



///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Zbyt długa i niehamowana tęsknota zobojętnia. Na wszystko. Potrzebuję gestu z Jego strony. Potrzebuję Go, by wciąż być najszczęśliwszą na świecie...

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

The piano keys are black and white

Tęsknię za Nim. Obiecałam, że wszystko sobie przemyślę... Że się wyspowiadam... Na razie zrobiłam jeden, a może dwa kroki naprzód. Ale to jeszcze nie wszystko.

A On? On jest moim Szczęściem. Jest wymarzony. I cieszę się, że jest szczęśliwy będąc teraz daleko ode mnie.

Chcę żyć według tego, czego mnie nauczył.

Kocham Cię.

////////////////////////////////////////////////

Radziłam sobie świetnie. Bez ani cienia smutku. Aż do czasu, gdy zobaczyłam go dostępnego na Fejsbuku. Oczywiście natłok myśli typu "dlaczego do mnie nie napisał?!"... i moje radzenie sobie się skończyło...

Muszę się ogarnąć. Znowu.

Okazało się, że był na chwilę i nie zdążył napisać. Ech.


niedziela, 7 sierpnia 2011

I would hold you in my arms

Dziś, gdy wracałam autokarem bez Niego, myślałam o śmierci, a konkretniej o tym, że wiele rzeczy w ludziach doceniamy niestety dopiero po ich śmierci. Ludzie często zauważają rację w słowach tych, którzy już nic więcej powiedzieć nie mogą. Po ostatnich doświadczeniach tego, jaka jestem bezsilna wobec samej siebie, jak wiele błędów popełniam ( i to w kółko tych samych) i jak często ranię, postanowiłam przemysleć swoje życie i zasady, którymi się w nim kieruję... Okazuje się, że w dużej mierze kieruję się niestety emojami, przez co później rodzą się problemy, których żałuję.

Znam tego Faceta DWA lata. Niby mało. A czego się od Niego nauczyłam?

Przede wszystkim nauczyłam się, że nie zawsze mam rację, nawet wtedy, gdy jestem pewna, że ją mam.
Dostrzegłam, że "kobieca duma" wale nie jest niczym dobrym ani naturalnym.
To On wdrożył mnie w życie. Pokazał mi jakie jest naprawdę. W tej kwestii jest trochę jak starszy brat.
Nauczył mnie oszczędzać. Pokazał, że nie należy oceniać po etykietce.
Nauczył mnie jeździć na rowerze.
Stara się pokazać mi, że ludzi nie są tak źli, jak mi się wdaje.
Cały czas uczy mnie żyć wśród ludzi.
Pokazał mi, że jeśli wymagam czegoś od kogoś, najpierw powinnam wymagać tego od siebie.
Pokazał mi, jak wiele nieścisłości i sprzeczności jest w moim życiu, w moich myślach, w moich zasadach, w moim zachowaniu.
Stara się przekonać mnie, że jestem piękna i dobra.
Uszczęśliwił mnie.
Ciągle mówi mi, że życia nie należy brać zbyt poważnie.
Ten Facet mnie wspiera. Zawsze, gdy będę Go potrzebować - będzie. Uwieszałam się na jego ramieniu przez około 200 kilometrow, pozostałe około 80 idąc z Nim za rękę tak mocno, że spuchły Mu palce.
Uczy mnie, że do starszych należy mieć szacunek.
Uczy mnie utrzymywać porządek.
Nauczył mnie gotowac.
Wskazał mi, że czasem czegoś po prostu robić nie wypada.
Uczy mnie cierpliwości.

I wielu, wielu innych rzeczy mnie nauczył, uczy i będzie uczył.

Doceniam to, jak cudownego mam Mężczyznę.
Dziękuję!

Chcę żyć tym, czego mnie nauczyłeś.




środa, 27 lipca 2011

Voulez-vous

Mój Mężczyzna całował mnie dziś około 1000 razy. I na każde słowo "Aha" piosenki Voulez-vous.
Mój Mężczyzna przyznał mi dziś rację.
Mój Mężczyzna śpiewał mi po rosyjsku.
Mój Mężczyzna mnie kocha.

wtorek, 26 lipca 2011

Another day

Dziś mój Mężczyzna zaopiekował się mną. Tulił. Całował. I pozwolił zasnąć gdy u Niego gościłam, mimo że tak nieładnie. I pokazał mi bardzo fajny film. I nakarmił mnie. I przyodział. I pojechał po zapiekanki. I dał mi wiele szczęścia. I przyjemności. I grał mi na gitarze! Pięknie grał. I pozował do zdjęć. Cudnie wychodził. I umył mnie...

Mój Mężczyzna się stara.
Zależy Mu na mnie.

czwartek, 7 lipca 2011

Wish you were here

Po prostu Go kocham.



I nie mogę się doczekać jutra. To będzie nasz dzień.
Wszystko się uda.
I - kurcze - nie pokłóćmy się jutro, dobrze?
A właściwie to dzisiaj...

Teraz zasnę sama.
On już śpi. Pewnie wygląda słodko. Skulony czy wyprostowany? Na prawym czy lewym boku? Jak ma ułożone ręce?

Gdybym tam była z Nim, obcałowałabym Go całego.

Po prostu Go kocham.

wtorek, 5 lipca 2011

Search for a better way

I znów On uświadomił mi, że wszystko robię źle.
Miałam tyle planów na wakacje - prawie żadnego nie zrealizowałam.
Siedzę przy komputerze i oglądam seriale. Może i są fajne, ale czy warte tego, żebym zawiodła mojego Faceta i SAMĄ SIEBIE? Nie. On ma rację. Muszę z tym skończyć.

Martwi mnie tez to, co pomyślał o swojej mamie. A konkretniej o tym, że to dla mnie jakiś ciężar. Ani przez sekundę dzisiaj ani nigdy nie pomyślałam o Jego mamie w taki sposób. Wręcz zawsze miałam ochotę jakoś pomóc. Dziś wreszcie mogłam jakkolwiek okazać moją pomoc. I przykro mi, że tak pomyślał. Mówi, że już tak nie myśli. Ale ja cały czas mam wrażenie, że to gdzieś w Nim tkwi. Ja chciałabym zrobić wszystko, aby uszczęśliwić Mu życie. A skoro chcę uszczęśliwić Jemu życie, to chcę też uszczęśliwić życie Jego bliskich. I siostrze, i mamie, i bratu. Może brat tego nie potrzebuje, siostra w sumie też nie aż tak, ale mama raczej potrzebuje pomocy. I NIGDY w życiu nie będzie dla mnie ciężarem, tak samo jak nie byłby On, gdyby to On jej potrzebował.
A gdyby osoba, o której mówiliśmy potrzebowała pomocy, otrzymałaby ją ode mnie. Mogłabym z nią przejść całe miasto. Ale jeśli nie muszę, i nie jest to ktoś mi szczególnie bliski, i tej pomocy nie potrzebuje - ograniczę się do przejścia z przystanku na miejsce docelowe. Myślę, że to nie świadczy o mnie źle. Boję się, że teraz źle o mnie mysli. I cały czas tkwi w tamtym błędnym przekonaniu. Głupio mi teraz i smutno.

Kochanie, proszę, nie myśl tak nigdy więcej. Powiedziałam tak o innej osobie dlatego, że nie wyobrażałam sobie przebywać z nią tak długiej drogi, tym bardziej że tu sposób pomocy różni się od pomocy Twojej mamie. I nie jest to ktoś, z kim naprawdę chciałabym zjeść obiad. Lubię ją, ale tak po prostu. Nie jest to dla mnie nikt szczególny. A jak zawsze bardzo chciałam się spotkać z Tobą. I źle wszystko zrozumiałeś. Zwykle, gdy rozmawiamy w nocy, źle coś odbierasz. Kocham Cię.

Dlatego właśnie nigdy żadna pomoc Tobie ani Twoim bliskim nie była, nie jest i nie będzie dla mnie ciężarem. I pomaganiem Tobie nigdy się nie zmęczę, choćbym i Ciebie samego miała przenieść na drugi koniec świata. Pewnie zajęłoby to bardzo dużo czasu, ale nie poddałabym się. Mogłabym paść z braku sił, ale nie z tchórzostwa. Nie poddam się. Tak samo nie poddam się w walce z moimi nałogami. I dziękuję, że mnie tak w tym wspierasz. Że pokazujesz mi je. Robisz to co dzień. Ale ja po chwili o tym zapominam, usprawiedliwiam się... Dziś stanowczo postanawiam, że nie mogę marnować czasu na seriale... Mam tyle rzeczy do zrobienia. Muszę czytać, muszę śpiewać, muszę słuchać... Gdy już wpadnę w trans, ciężko mnie wyrwać: z grania w Syberię, z grania w Simsy, z oglądania Monka oraz How I met your mother... Z grania w kulki, z bawienia się JOJO, nawet golenie nóg mnie uzależnia. Mam ochotę to robić nawet gdy są gładkie. Tak samo jak malowanie paznokci. I wiele innych rzeczy. Zwalczę je dla nas. Dla mnie i dla Ciebie. Nie chcę Ci tym sprawiać przykrości.

Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. I choćby był środek nocy, nawet nie pomyślałabym, że to dla mnie jakiś ciężar. Gdy słyszę, że Ty lub ktoś Tobie bliski jej potrzebuje, nawet nie zdążę pomyśleć o czymkolwiek, bo jedyną myślą jaką mam, jest chęć udzielenia tej pomocy. Uwierz mi. Kocham Cię.

Myślę, że dla Ciebie nie byłby to ciężar. Jesteś kochany. Dlatego zaufaj mi. Bo ja też Cię kocham.


DZIĘKUJĘ, że wskazujesz mi moje błędy. Od dziś odwyk serialowy.

It's more than a feeling

Mój kochany Mężczyzna spędził dziś ze mną prawie cały dzień. Było mi cudownie. Na koniec dał popis troskliwości. Mimo że bardzo chciałam i próbowałam Go namówić, nie pozwolił mi grać ze sobą i kolegami w nogę. Na początku byłam zawiedziona i trochę smutna oraz zła. Ale później okazało się, że On jak zawsze miał rację. Zmęczyło mnie już kilkuminutowe ganianie za piłką tylko z Nim. Kochany mój. I troskliwy. Takiego Faceta chciałam! Jeju <3


W dodatku nie chcę się przechwalić, ale coraz lepiej idzie mi jazda na rowerze. Oczywiście też dzięki Niemu. Wszystko dzięki Niemu. Tyle Mu zawdzięczam... Teraz tylko czekam aż mnie stąd zabierze. Mam dość tego miejsca. Tego domu i jego mieszkańców. Mam ich dość w sensie takim, że nie chce mi się już z nimi mieszkać. Chcę mieszkać z Nim. Przy Nim jest moje miejsce. Potrzebuję Go do prawidłowego funkcjonowania.

Zajadam się m&m's-ami. Ciekawe, czy On już zjadł swoje.

Mogłoby być więcej takich dni : )


I wiecie wiecie wiecie co? : )))) Nie płakałam : )

dziękuję.

niedziela, 3 lipca 2011

It's a jungle out there

Kochanie. Pragnę przypomnieć Ci, że ostatni post jaki przeczytałeś to Wednesday's gone. Po prawej stronie w "Wyrazach szczęścia" możesz łatwo przedostawać się między postami. Na dole są najstarsze. Więc teraz czas na "Winner takes it all". Lepiej czytać posty chronologicznie. Bo np. wolałabym żebyś przeczytał wczorajszy (głupiutki) przed dzisiejszym (dojrzalszym). Więc szybciutko, przeczytaj tamte i wracaj tu.




Mój Mężczyzna. Wiecie za co Go uwielbiam? Za to, że jest sobą. Zadziwia mnie ciągle tym, że jest sobą i w tym wszystkim jest wspaniały. Dziś znów Go zawiodłam. Ciągle popełniam głupie błędy i sprawiam Mu przykrość. Ale odkryłam właśnie tego dobrą stronę... Dzięki temu Go bardziej doceniam. Widzę swoje błędy i nie widzę ich u Niego. U Niego widzę anielską wręcz cierpliwość, czasem wybuchowość, ale zawsze jednak łagodność. On nie potrafi się na mnie naprawdę długo gniewać... Czasem, jak nie trafię w godzinę (np. późno w nocy) lub gdy ma zły dzień, to nie panuje nad tym i potrafi być wściekły, nie zauważając, że sprawia mi przykrość. Ale zawsze, gdy Mu minie, jest najkochańszy na świecie. Dziś na przykład, gdy wracaliśmy z dworca, powiedział coś, co sprawiło że uznałam, że jest wspaniały. Nie pamiętam co to było : (
Ale pamiętam tez inną rzecz, dzięki której znów uświadomiłam sobie, jakiego mam Cudownego Mężczyznę. On potrafi zauważyć rzeczy, których inni ludzie nie widzą! (jasne, przecież zauważył we mnie kogoś pięknego, wspaniałego i kochanego) Dziś zauważył, że nasz dworzec można wykorzystać w jakiś dobry sposób, np. zagospodarować wolne pomieszczenia restauracjami, lub czymkolwiek, co przynosiłoby jakiś pożytek, zamiast budować takie rzeczy lub stawiać budki z fastfoodami obok dworca. Ten Facet logicznie myśli. Za to Go uwielbiam. Cudowne jest też to, że mimo jakiegokolwiek powątpiewania, potrafi podejść ze mną do witryny sklepu z meblami i je oglądać, zatrzymywać się przy domkach szeregowych i rozmawiać o tym, gdzie moglibyśmy mieszkać... Jestem z Nim naprawdę szczęśliwa. I wiem, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy mój Ukochany Chłopak uświadomi sobie, że czas coś zmienić w naszym życiu, a gdy zobaczy, że jest już na to gotowy, zapyta mnie zupełnie poważnie, czy zostanę Jego żoną. Moja odpowiedź jest oczywista już dziś. Ale wiem, że zapyta.
Kolejna rzecz, którą w Nim uwielbiam? To, że potrafi być stanowczy, gdy nagrzeszę. Kiedy Jemu zdarzało się kiedyś zrobić coś głupiego, wybaczałam Mu zawsze szybko i zwykle do tego nie wracałam. Ale On sam potrafił zrozumieć swoje błędy i nigdy żadnego nie powtórzył. Kiedy ja robię coś głupiego, to On nawet po wybaczeniu czasem mi to wypomina i jest troszkę zły. Mimo, że wcześniej zrozumiałam błędy. I myślę, że może jednak to dobrze. Bo bardziej to wtedy do mnie trafia. Jest mi źle dwa razy, a nie raz i dwa razy  uświadamiam sobie jakie to było głupie, dlatego mam większą gwarancję, że nie zrobię tego znowu (a i tak czasem robię).
Chciałabym być kochana. Chciałabym dać Mu więcej, niż tylko skarpetki... Chciałabym, żeby tak jak ja miał co doceniać w swojej drugiej połówce. Chciałabym, żeby mógł na mnie polegać, nie wiem czy tak jak ja na Nim. Chciałabym, żeby mógł na mnie polegać bardziej. Chciałabym dawać Mu więcej szczęścia, niż smutku czy zawiedzenia. Chciałabym już w końcu przestać płakać (mimo że moje łzy na Niego działają tak, że przestaje się gniewać nawet za skarpetki, naśladuje mój płacz i mnie tym rozbawia i to jest kochane!). Czasem robię podczas płaczu słodkie minki, bo wiem że na Niego działają. Ale On tez wie, kiedy robię słodkie minki specjalnie, a kiedy naprawdę płaczę. (Wiesz, prawda? : D ) Chciałabym, aby mój Mężczyzna mógł się kiedyś pochwalić naszym dzieciom, że byłam kochaną dziewczyną... Ja uwielbiam chwalić Go wszystkim. Bo jest cudowny. Jest moim skarbem. Ale nie zakopałabym go w ziemi <3
W dodatku jest cudowny, przystojny, idealny... I ma ładne, nowe, brązowe spodnie. Nie mogę się doczekać, aż go w nich zobaczę. Co prawda jest jedna rzecz, której mi brakuje. Chciałabym, żeby czasem za mną tęsknił. Mówi, że nigdy za nikim nie tęsknił. Czyżby nie umiał tęsknić? Bo tęsknienie jest bolesne, ale kochane... Ja nawet teraz tęsknię, mimo że godzinę temu się widzieliśmy ( i prysnął mi na kark swoim perfumem). Bo czym jest tęsknota? Tęsknota jest myśleniem sobie "chciałabym Go teraz przytulić" lub "chciałabym dziś przy Nim zasnąć" albo chociażby "szkoda, że Go tu teraz nie ma". Tęsknota jest pragnieniem bycia przy kimś, kto jest teraz daleko. Może być silniejsza lub słabsza. Moja tęsknota nasila się z czasem. Im dłużej Go przy mnie nie ma, tym bardziej chciałabym, żeby był. Tęsknota sprawia, że jestem w stanie zrobić wiele, aby się przy Nim znaleźć. Tęsknota pozwala mi robić rzeczy, na które normalnie nie mam siły. I mimo że to raczej smutne uczucie, to jednak doceniam jego wartość. Tęsknota jest wartościowa, bo pozwala w spokoju pomyśleć o kochanej osobie i docenić jej wszystkie cechy, które przecież tak kochamy... To własnie tęskniąc, piszę zawsze tutaj posty. Tęskniąc, uświadamiam sobie jak bardzo Go kocham. Tęskniąc bardziej, cieszę się bardziej z nowego smsa czy kiedy dzwoni.

Dla Niego właśnie chciałabym już nigdy nie zapłakać. Dla Niego byłabym w stanie to zrobić, ale to cholernie trudne. Myślę, że trochę niemożliwe. Ale spróbuję. Na dobry początek: postaram się nie zapłakać jutro  : )
Dla Niego byłabym wstanie objechać cały świat w poszukiwaniu kapelusza, który Mu pasuje. Jeśli tylko zechce, zrobię to.
Dla Niego byłabym wstanie złamać wszystkie moje życiowe zasady, nawet przekląć i przebić uszy.
Dla Niego byłabym w stanie zrobić wszystko (poza skoczeniem z okna na beton, dokonaniem aborcji i innymi żałosnymi rzeczami, o które On nigdy mnie nie poprosi, bo nie będzie tego chciał).

To wspaniały facet. I pewnie życzyłabym takiego wszystkim, gdyby nie fakt, że takich nie ma wielu. W sumie tylko jeden jest TAKI. Inni niektórzy też są w porządku, ale nie mogę Wam życzyć takiego jak mój, bo to znaczyłoby, że Go nie chcę : ) Mój jest tylko jeden. I nie zamierzam Go nikomu oddawać. Myślę, że mimo wszystko jest w dobrych rękach. Obiecuję Wam, które chciałybyście takiego idealnego Mężczyznę, że zadbam o Niego. Tak, jak On na to zasługuje (a zasługuje!). Możecie być spokojne. Ten Facet będzie szczęśliwy. Ze mną. Już ja tego dopilnuję. : )

I don't love you like I did yesterday...

Kochanie... jadąc autobusem zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak bardzo się zmieniliśmy, jak bardzo zmieniła nas Miłość... Kochamy się w zupełnie inny sposób. Wiem, że to czytasz, dlatego zwracam się już bezpośrednio do Ciebie. Dlaczego? Bo chcę Cię przeprosić. Za złamanie obietnicy... Za kupienie skarpetek... Głupia sprawa, co?

Jesteś teraz na mnie zły. Zasypiasz, piszesz mi smsa, żebym już więcej nie pisała, a ja siedzę tu sama, w oczach zbierają mi się łzy i piszę to. Nie chcę, żebyś się na mnie gniewał. Nie za skarpetki. Może dlatego nie potraktowałam tej obietnicy naprawdę poważnie - nie kupiłabym Ci szelek, paska, spodni... Ale skarpetki za 5zł? Myślę, że to nie jest kłopotliwy prezent... Jest mi przykro, bo powiedziałeś, że ich nie chcesz. Jesteś na mnie wściekły... Niepotrzebnie mówiłam Ci o tym na noc, przez telefon... Ale taka już jestem. Widocznie tak właśnie miało być - miałeś się na mnie pogniewać, a ja miałam sobie z tym poradzić.

O co chodzi w tym blogu? O mówienie o Tobie tych wspaniałych rzeczy.

I w tym poście także. Wiesz czemu? Bo wspaniałe jest to, że zawsze, mimo że się pokłócimy, wybaczamy sobie. Kochanie, wiem, że jutro mi wybaczysz w pełni. Przestaniesz się gniewać. I jestem pewna, że gdy dam Ci te skarpetki [nie wiem, czy na pewno jutro], uśmiechniesz się. Nie wiem dokładnie, który to będzie uśmiech, ale wyobrażam sobie różne opcje... Wiem, że mnie kochasz. Nawet teraz, gdy prawie płaczę, wiem to. Ty mi dałeś taką gwarancję. Ty mi to zapewniłeś. Ty mnie tego nauczyłeś. Ty mi to obiecałeś. I wiem, że nie złamiesz obietnicy, bo jest ona ważna. Nie błaha, jak kupno skarpetek. Tak samo czasem zapominasz napisać mi smsa gdy dojedziesz. Albo obiecujesz, że będziesz jechał wolno. Nie jestem do końca przekonana czy tak się dzieje. Ufam Ci i wiem, że nie zrobiłbyś nic głupiego, ale pewnie nie jedziesz wolniej niż zazwyczaj.  Chociaż mogę się mylić. Jesteś kochanym facetem.

Będąc w Twoim pustym pokoju, popryskałam bluzę Twoim perfumem. Czuję Twój zapach, mimo że jesteś kilkadziesiąt kilometrów stąd... I mam Twoje skarpetki. Co prawda jeszcze Ci ich nie dałam, ale dam. Dziwnie mi z tym, że nie wzięłam tej obietnicy tak do końca na poważnie. Ale kurcze, one były przecenione! Kosztowały 5 zł : (

Wiem, że jestes kochany i jutro juz będziemy się z tego śmiać, ale teraz mi źle i trochę się boję, że jednak nie będzie nam tak wesoło...

Chciałam dobrze, wyszło źle.
Chciałam być kochana, wyszłam na kłamcę.
Chciałam sprawić że się uśmiechniesz, sprawiłam że jesteś zirytowany.

Chciałeś żebym była szczęśliwa, jestem szczęśliwa.
Chciałeś żebym czuła się kochana, czuję się kochana.
Chciałeś, żebym czuła się przy Tobie bezpiecznie, czuję się.

Wszystko Ci się udaje. I na tym polega Twoja wspaniałość (ale nie tylko).

Dziękuję za przymierzalnię i za 21 miesięcy...
Jeszcze raz przepraszam za złamanie obietnicy.
Mam nadzieję, że gdy to czytasz, to już się nie gniewasz...
Może nawet się uśmiechniesz?



A, i nie napiszę Ci nic... Tak jak prosiłeś. Poczekam na Twój ruch... Pierwszy raz. Może w końcu mi się uda? Chciałabym być kochana...

sobota, 2 lipca 2011

The winner takes it all

Między nami miłosny remis. Jesteśmy idealni. Dziękuję, że jesteś.


Mój Mężczyzna powiedział mi dziś coś ważnego. Powiedział mi, że mnie kocha, że chce być moim mężem i żebym go nigdy nie zostawiła. Jak mogłabym Go zostawić? To istny Cud. Pod każdym względem.
Cudowny charakter. Cudownie kocha. Cudownie wygląda. Cudownie całuje. Cudownie daje mi dużo radości, szczęścia, przyjemności i wszystkiego, czego potrzebuję.
Taki Ktoś to Skarb.


A jutro znów podbijamy "stolicę".
Chyba jednak zielone, co? : )

czwartek, 30 czerwca 2011

Wednesday's gone

Dzisiejszy dzień spędziliśmy na zakupach. Zakochałam się w moim Mężczyźnie w zielonych spodniach <3
Ale do rzeczy: oczywiście na koniec się wszystko popsuło, jak zawsze. Rozpłakałam się i posprzeczaliśmy się o tzw. "byle gówno". I wtedy On robił wszystko, by mnie rozbawić. To takie kochane! Włożył sobie na głowę moją nowokupioną torebkę, a później wyjął z ust nitkę : ) Nic tego dnia chyba mnie bardziej nie rozbawiło. Nawet gdy stał, patrzył na coś (nie pamiętam co to było) i słodko się z tego śmiał. Albo gdy uznał, że w pięciopaku skarpet, jedna jest nie do pary, chciał mi to udowodnić i okazało się, że wszystkie są sparowane : ) Kocham Go właśnie za to. Tzn. nie kocha się za coś. Ale uwielbiam Go za to. Za to, że umie mnie rozbawić (świadomie czy nieświadomie) naprawdę w każdej sytuacji. Cwaniak, widział już tego bloga i teraz za każdym razem gdy się na Niego złoszczę, cytuje "Jak mogę się na Niego gniewać?!" <3 To tak słodkie i kochane. [ale ten post przesłodzony...] Myślę, że mój Mężczyzna ma najcudowniejsze ciało świata. Ten brzuszek... I tors. Pasowały idealnie do każdej pary spodni: zielonych, granatowych, czarnych i brązowych. Albo jego łydki, cudownie wychodzące z przymierzanych szortów... Nawet włosy pod jego pachą mają swój urok! Tak samo jak te pod pępkiem. Kocham Go. Najbardziej ogolonego, tak jak dziś. Ta cudowna gładkość pod nosem i na podbródku sprawia, że nie mogę wyjść z podziwu. Jednak nic chyba nigdy nie przebije Jego słodkich oczu. Odziedziczył je po mamie, tak samo jak siostra, jednak coś sprawia, że Jego oczy są wyjątkowe. O wiele ładniejsze niż innych członków Jego rodziny. I ten pieprzyk pod lewym okiem. Zanim Go poznałam, nigdy nie sądziłam, że pieprzyk pod okiem może mi się tak spodobać! Albo blizna pod prawym okiem. On jest wyjątkowym Mężczyzną. I czuję się zaszczycona, że właśnie moim. Ma wszystkie cechy wymarzonego mężczyzny. On lubi zakupy! Nawet dziś to On wymęczył mnie na nich bardziej niż ja Jego ! : ) Uwielbiam Go za to! Mój Mężczyzna nigdy nie będzie mi marudził, gdy będę chciała iść na zakupy. I wiem, że nie będzie mi skąpił na ubrania. Ma świetne poczucie smaku, bardzo dobry gust i jest oszczędny, dlatego ufam Mu i wiem, że nigdy za nic nie przepłacę. Jestem Nim naprawdę zachwycona. To wyjaśnia ilość Jego zdjęć w moim pokoju, telefonie, niegdyś na tapecie komputera.A co do telefonu - [zmieniam na chwilę temat: zawsze marzę, abyśmy mieli coś takiego samego. Być może będziemy mieć spodnie! : ) ] co do telefonu - odkąd jesteśmy razem, mamy taką samą tapetę...
Serce ułożone ze strun gitary. Ułożone naszymi rękami. Jejku,  jaka wtedy byłam szczęśliwa! Podczas robienia zdjęcia nie byliśmy jeszcze razem, ale to była dla mnie ważna chwila. Nie byłam pewna, czy to znak. Ale miałam taką nadzieję. (Fakt, kilka razy zdarzało mi się zmieniać tapetę, ale na krótko, zawsze powracałam do tej własnie, czarno-białej).

Kochanie, dziękuję, że jesteś. Właśnie taki.

piątek, 24 czerwca 2011

He gots it!

A dzisiaj byliśmy w kinie. Jestem z Nim naprawdę szczęśliwa. Jeździliśmy na rowerach w deszczu. Zjedliśmy wielką paczkę czipsów i piliśmy pepsi. Jejku, jak On mnie wspiera. Napisaliśmy sobie listę 40 postanowień na wakacje. Ciekawe, czy uda nam się je w większości zrealizować.
W każdym razie ostatnio dość często pada deszcz. Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi nam w łąkowaniu (tak - dlatego właśnie tłem tego bloga jest łąka). Łąka jest od ponad roku moim  ulubionym miejscem. Jesteśmy tam zawsze całkiem sami, wśród trawy, na łonie natury. Jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie. Łąka zawsze zbliża nas do siebie emocjonalnie, cieleśnie i duchowo. Chciałabym teraz iść na łąkę, mimo że jest ciemno. Albo przynajmniej jutro. Jutro jedziemy na zakupy.
Chciałabym dziś przy Nim zasnąć. Tak jak Żona przy Mężu. Niestety dziś tak się nie stanie.
Ale kiedyś... : )    Wiem to! :) Nie może być inaczej.
Jestem przyszłą żoną najwspanialszego mężczyzny na Ziemi :)

He's my happyness

Dokładnie tak. On jest moim szczęściem. Słucham właśnie albumu "Strange days", który On mi polecił. Dziś Go zawiodłam. Obiecałam, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Chodzi o bezsensowną zazdrość. Jednak zrobiłam to. Nie wiem, dlaczego. To tkwi we mnie i nie chce wyjść. Ale muszę sobie z tym w końcu poradzić. Ten Mężczyzna na to zasługuje. Dziś się trochę zezłościł. Ale nie dziwię Mu się. Jednak już po niedługim czasie po prostu się pogodziliśmy, a później nawet starał się naprawić ostatnie minuty wspólnie spędzanego czasu, gdy ja wylewałam łzy. Taka już jestem. Płacząca. A On naprawdę kochany... Może zacznę opowiadać od początku, gdy się dziś spotkaliśmy. Jako, że dzisiaj Boże Ciało, spotkaliśmy się w Kościele. Ja od początku zapłakana. W domu jest kijowo. On po prostu się mną zaopiekował. Właśnie tak. Jest czuły, kochany i opiekuńczy. Dokładnie takiego Mężczyznę chciałam. Zaopiekował się mną na całe życie. Wiem, że nawet gdyby z jakiegoś niemożliwego powodu nie udało nam się, On nie zostawi mnie samej. Zawsze będzie się mną opiekował. Jest czasem dla mnie jak starszy brat. Jednak jest moim przyszłym Mężem. Jest najwspanialszym Mężczyzną jakiego można sobie wymarzyć. Czasami na Niego narzekam, czasami na Niego krzyczę, ale zawsze później jest mi głupio. Bo wiem, że zwyczajnie nie zasługuję na takiego Cudownego Faceta. Chcę, żeby o tym wiedział, dlatego pokażę Mu tego bloga za jakiś czas, gdy się tego trochę nazbiera. Przy Nim nabieram nadziei na to, że ja naprawdę mogę jeszcze być kimś, na kogo On zasługuje. Bo zasługuje na kogoś wyjątkowego. Chcę Mu oddać wszystko, co mam w sobie najlepszego. Jeśli to czytasz, Kochanie, wiedz, że uratowałeś mi dziś ten dzień. Uratowałeś mi całe życie. I dzięki Tobie wiem, że wszystko będzie dobrze, że stworzymy cudowną rodzinę, że będę dobrą żoną, mamą a Ty cudownym Mężem i Ojcem. Tatą. I zrobię dla Ciebie wszystko. Nauczę się gotować! Nauczę się sprzątać! W ogóle nauczę się wszystkich tych przydatnych rzeczy. I zwalczę tą zazdrość. Tak! Zwalczę ją. Nienawidzę jej. Ty też. Dlatego uda mi się. Już się udaje. I mimo że często mówię, że jestem beznadziejna, tak naprawdę mam nadzieję na to, że się poprawię, że będę kimś lepszym. Bo jako najwspanialszy Mężczyzna na ziemi zasługujesz na najwspanialszą Kobietę. I tu, oficjalnie obiecuję Ci, że nią będę!

środa, 22 czerwca 2011

I love Him!

To niebywałe. Mój Mężczyzna naprawdę wybawia mnie z opresji. Mój Mężczyzna wybawia mnie stąd, z tego chorego środowiska. Cieszę się z każdej chwili z Nim spędzonej. On nauczył mnie jeździć na rowerze. I nauczy mnie jeszcze wielu potrzebnych rzeczy. Czuję się jakbym została przeniesiona z gorszego do lepszego świata. To On pokazał mi, jaki jest świat. To On zmienia moje życie... To On mi pomaga. Tak. Dam Mu to wszystko kiedyś przeczytać. Pisząc, zawsze o tym myślę. Chcę, żeby wiedział, jaki jest kochany. Może nawet na koniec tych wakacji. Żyję sobie od lat w dziwnym świecie. W świecie pełnym iluzji, kłamstwa, w zniekształconym świecie, jak w labiryncie zbudowanym z wykrzywiających luster. Mój Mężczyzna podał mi nić, niczym Ariadna, dzięki której może wyprowadzić mnie z tego labiryntu. Nie mogę tylko puścić nici... Ja wiem, że On mnie kocha. I stara się. Może nie zawsze wszystko wychodzi nam idealnie, ale naprawdę się o siebie staramy. Zależy nam na tym, żebyśmy byli ze sobą szczęśliwi. Myślę, że to wyjątkowy Mężczyzna. Jasne, są też inni faceci, którzy są kochani dla swoich kobiet... Ale On? On się od nich różni właśnie tym, że potrafi być zarazem męski i wrażliwy, dbać o mnie, ale i skarcić gdy trzeba, potrafi być dla mnie jak mąż, brat, przyjaciel a czasem nawet niczym ojciec, którego sam nie miał... Jest Ideałem. I chcę, żeby o tym wiedział... Kocham Go.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Awesome

Ten Facet jest cudowny. Mimo że popełniam tyle błędów ostatnimi czasy, On zawsze po bardzo krótkim czasie o nich zapomina. Wiem, że wybaczanie sobie to normalna część Miłości. Ale On sprawia, że nawet ja sobie potrafię wybaczać. Potrafi sprawić, że nie narzekam przez cały dzień. Potrafi pojechać mi po czipsy. Potrafi spać do trzynastej i nie dawać znaku życia, a później nagle zjawić się o umówionej porze tam, gdzie trzeba. Potrafi mnie zaskakiwać. I to jest właśnie takie kochane... To Mężczyzna moich marzeń. Wie, jak się ze mną obchodzić.  Wie wszystko, co potrzeba. I tak słodko wygląda, gdy robi "proszące oczy"... Gdy będę miała z Nim dzieci, będą to najsłodsze dzieci na świecie. Chcę mieć z Nim dzieci. Chcę Mu oddać całe moje życie. Dziś powiedział mi, że nie chciałby się kiedykolwiek ode mnie odzwyczajać. I ja też  nie chcę od Niego. Jesteśmy razem już dobre ponad półtora roku, prawie dwa i nie zamierzam nigdy z Nim zerwać. Chcę doczekać się naszego ślubu, spełnienia moich i Jego marzeń... I nic nie może nam zepsuć tego dnia.

czwartek, 16 czerwca 2011

There's something else

Zdałam sobie sprawę, że jest jeszcze jeden powód, dla którego piszę tego bloga. Nie mam bliskiej przyjaciółki, a czasem potrzebuję poentuzjazmować się moim Mężczyzną. On nie lubi ciągle słuchać o sobie samych komplementów. Więc piszę o tym tutaj. Jest wyjątkowy. Kocha mnie. Właśnie robi mi audycję muzyczną. Puszcza mi przez Skype piosenki, aby było mi miło. To kochane. To On zabrał mnie pierwszy raz na łąkę. Teraz to moje ulubione miejsce. Uwielbiam tam z Nim chodzić. Nie tylko dlatego, że jesteśmy tam całkiem SAMI na łonie natury. Po prostu jestem tam szczęśliwa. Lubię leżeć na trawie. Lubię patrzeć w niebo. Lubię jak jest mi ciepło i lubię być przy Nim i robić z Nim rzeczy, które robią kochający się ludzie. To niewiarygodne, jak On potrafi mnie uszczęśliwić... Dla Niego słodkie jest nawet gdy mówię "mózg". Wymawiam go co prawda zabawnie: musk. Lubię gdy Go to bawi. Lubię, gdy bawi Go mój płacz i to, że wszystkim się przejmuję i jestem wrażliwa. Jestem z Nim najszczęśliwsza na świecie i wiem, że tak pozostanie.
Jutro wyjeżdżamy. Cieszę się, lubię siedzieć z Nim w autokarze... : )

Mea Culpa

Przyznaję, często popełniam błędy. Ostatnio szczególnie. Ale moim największym błędem jest chyba to, że czasem wbrew pozorom nie potrafię docenić tego, co mam. Z jednej strony piszę bloga jako najszczęśliwsza kobieta na ziemi. Z drugiej - piszę go, by przed samą sobą docenić to, co mam. A mam naprawdę wiele. Każdy człowiek marzy przecież o Miłości. Każdy jej szuka, nawet ci, którzy zaprzeczają. Każdy na starość chciałby mieć kogoś, z kim będzie mógł powspominać. W młodości każdy chce mieć kogoś, z kim będzie mógł wyjść po szkole. Różne są potrzeby, różni ludzie, różne rodzaje Miłości - mniej lub bardziej doskonałe.
Wiem tylko, że między mną a Nim jest Miłość. Obustronna. Przyznaję - zdarzają się wątpliwości w związek (nie w Miłość!), wątpliwości w sens istnienia, wątpliwości w samego Boga... Jednak nie wątpię w Miłość. Nawet w największej sprzeczce mam zapewnienie o Jego Miłości. On jest idealny. Potrafi otoczyć mnie opieką. Potrafi mnie wspierać. Nigdy nie pomyślałabym, że facet może być tak czuły, tak opiekuńczy dla mnie. Wspiera mnie! Tak właśnie pokazuje mi Swoją Miłość. Jego wsparcie jest dla mnie wszystkim. Mimo wszystko zawsze mogę na Niego liczyć. Choćby nie wiem co się stało. On daje mi nadzieję na lepsze jutro. On pięknie pachnie. On ma piękne dłonie. On przyciąga mnie do siebie z siłą o wiele większą niż grawitacja. On jest dla mnie wyrozumiały i znosi moje łzy. On lubi mnie wkurzać. On mówi mi, że jestem słodka, gdy płaczę. Z Nim chcę spędzić resztę życia.

środa, 15 czerwca 2011

Let's start

Myślałam o tym od jakiegoś czasu. Nie dawałam sobie rady z nagromadzeniem moich myśli o Nim. Było ich tak wiele. Chciałam to zrobić tradycyjnie, czyli przelać je na papier. Jednak brakło pustych zeszytów i założyłam bloga. Nie powiem kim jestem, nie powiem kim On jest. Piszę to wszystko, by w jakiejkolwiek chwili złości, zwątpienia, wahania czy czegokolwiek innego przeczytać to i przypomnieć sobie, że mam najwspanialszego Mężczyznę na Ziemi. Mój Mężczyzna mnie kocha. Jest w stanie zrobić dla mnie wszystko. Zwątpić mogę we wszystko, ale nie zwątpię w Jego Miłość. Miłość przez duże M. Choćby wszystko miało mi się w życiu zepsuć, i tak czuję się zaszczycona i szczęśliwa, że było mi dane doświadczyć takiego uczucia. Czuję się bezpiecznie tylko przy Nim. Tylko Jemu ufam, po tym wszystkim, co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu. Wspólnym i każdego z osobna. On jest cudowny. Nie wiem, jak mogę się czasami na Niego gniewać. Jasne, jak w każdym związku miewamy czasem sprzeczki. Ale - jak w niewielu związkach - On mnie naprawdę kocha. Kocha mnie tak jak mężczyzna kocha kobietę. Potrafi otoczyć mnie czułością, opieką. Jest przystojny, opiekuńczy i seksowny. Jest ideałem mężczyzny. I za nic w świecie Go nikomu nie oddam. Myślę, że nie każdy człowiek będzie miał szansę doświadczyć prawdziwej Miłości. Dlatego chcę się Nią z kimś podzielić, pisząc to. Więc cieszcie się i bądźcie szczęśliwi razem ze mną. Miłość jest wszędzie. Znajdzie Was.