Mimo że na dworze z drzew sypią się kolorowe liście, wiatr wieje mi zwykle po nerkach i z dnia na dzień coraz ciężej się oddycha, ja wracając dziś do domu miałam w głowie tylko nasze lato;
i szłam z uśmiechem
wspominając nasze oswajanie się, nasze wspólne noce nad morzem, nasze wylegiwanie się na łące. Pamiętam też doskonale wycieczkę rowerową. Jednak najbardziej brakuje mi tych nocy... Miałam wtedy WSZYSTKO.
Wczoraj wyjątkowo nie mogłam zasnąć. Szkoda, że Go przy mnie nie było.
Ale chyba zasnęłam z uśmiechem, jeśli nie na twarzy, to na duchu.
Podwójnie uśmiechnięta i szczęśliwa wracałam dziś do domu.
Znowu się układa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz