sobota, 24 września 2011

Travelin' light

W życiu są takie chwile, gdy jesteśmy jak wędrujące światło, które zmienia swe położenie, czasem lekko przygasa,  czasem niestety gaśnie całkowicie, po to by jednak znów zapłonąć blaskiem.

Tak bywa i w związku. Raz jest nam cudownie, raz się sprzeczamy... Jednak zawsze w końcu wszystko wraca do normy. I tak samo dzieje się chyba teraz. Czuję Jego Miłość bardzo. Chyba bardziej niż kiedykolwiek. Za kilka dni miną nasze dwa lata razem. Jednak ja czuję, jakbym była z Nim o wiele dłużej i jakby jeszcze bardzo dużo czasu było przed nami. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Chyba coraz bardziej ostatnio gubię się w sobie. Nie wiem kim jestem. Dokonuję coraz większej liczby wyborów, których staram się nie żałować. Próbuję dowiedzieć się kim naprawdę jestem, w co naprawdę wierzę, czego oczekuję od życia tutaj i czego oczekuję od życia po śmierci... Czego życie oczekuje ode mnie? Czego sama od siebie oczekuję? Czego On ode mnie oczekuje? I czego Bóg ode mnie oczekuje i Kim jest?
Zawsze byłam tą niezdecydowaną. Czas to zmienić. Życzę sobie powodzenia.


piątek, 2 września 2011

Little thing

No, to przerwałam passę 8 wpisów każdego miesiąca. W sierpniu było ich tylko siedem. Ale cóż, przez dziesięć dni byliśmy oddaleni o wiele kilometrów, więc w sumie to chyba normalne.

Jutro kolejny miesiąc uznamy za zamknięty.

Dzisiaj mnie bardzo uszczęśliwił. Gdy się pożegnaliśmy, On jednak złapał mnie jeszcze, gdy wchodziłam na osiedlę. To było dla mnie wielkim zaskoczeniem! Nigdy wcześniej nie robił tak cudownych małych rzeczy. A później już mnie nie zaskoczył, ale było mi bardzo miło, gdy natknęłam się na Niego jeszcze w połowie osiedla. :)  Lubię małe gesty.