niedziela, 18 grudnia 2011

Cheek to cheek

Jest mi z Nim dobrze. Nie chcę nikogo innego. Święta spędzimy oddzielnie, ale czekam na wspólnego sylwestra...
Ten chłopak mniej więcej wie, jak mnie uszczęśliwić. I jest fajnie.
Nie chcę tylko, żeby był smutny.
Uchyliłabym Mu nieba i nazrywała gwiazd! Kocham Go nad życie!
Musimy ze sobą wytrzymać bez względu na wszystko.


Spadł dziś śnieg, ale mi jest z Nim cieplutko ;)


czwartek, 8 grudnia 2011

give me your heart

Właśnie powiedział, że mnie kocha :)

Wiem, że będziemy szczęśliwi.

Przecież Miłość wszystko przetrzyma, prawda? :)



wtorek, 15 listopada 2011

give me the words

Ten dzień był taki fajny... Wszystko układało się jak należy. Głupio mi. Od kilku dni prosiłam Go, aby był lepszy, aby bardziej się starał, a dziś to ja i moje niepohamowane emocje wszystko zepsuły. Teraz rozumiem, jak ciężko musi być Mu żyć ze mną. Boję się, że jeśli się nie zmienię, to Go stracę i mam wrażenie, że to się nieuchronnie zbliża wielkimi krokami. Nie chcę na to pozwolić. Na nikim i niczym mi tak nie zależy. Nie rozumiem sama siebie. Nie rozumiem tego, że myślałam, że ostatnio ja nic nie robię źle. Ciągle wymagałam czegoś od Niego, a na koniec sama zniszczyłam. Ten dzień był wręcz nieskazitelny. I ja mam to do siebie, że na koniec wszystko psuję. Przepraszam, jeśli to czytasz. To zdarzenie pozwala mi jeszcze bardziej docenić Ciebie i to, że ze mną wytrzymujesz. Źle mi z tym, że mam te swoje "humory". Nie wiem, jak na to zaradzić. Nie chcę ich. Nie chcę być taka i nie chcę robić nic pod wpływem złych emocji. Przepraszam, że próbowałam na siłę zmienić w Tobie tą jedną rzecz. Przykro mi, że już Ci nie zależy, by ją zmienić, ale nie mogę chyba tego od Ciebie wymagać. Akceptuję Cię takiego jaki jesteś. I proszę, wybacz swojej głupiej dziewczynie. Obiecuję poprawę.






 Kocham Cię.

poniedziałek, 31 października 2011

Mama said

Ostatnio na myśl o naszych wspólnych letnich nocach uśmiechałam się do siebie wracając do domu, dziś jest mi smutno. Tak bardzo za tym tęsknię. Nie wiem czy długo jeszcze wytrzymam. Chcę spać z Nim. To cholernie trudne. Głupio się z tym czuję. Bo wiem że nieprędko się doczekam.

środa, 26 października 2011

Everything

Kolejny dzień szczęścia minął. Mimo burzliwej nocy, poranek był piękny, świeży i w pewnym sensie słoneczny.
Poranna kawa i frytki dały mi kopa na cały dzień. Znów byłam szczęśliwa. Jak dobrze, że są jeszcze dni, gdy nie wydarza się NIC złego. Dzisiejszy dzień uważam za naprawdę szczęśliwy. A Jego za "Tego Jedynego". Jest dla mnie stworzony. Pasujemy do siebie i fizycznie i psychicznie. Duchowo coś ostatnio nie idziemy w parze, ale myślę, że damy radę. Naprawdę Go kocham, dlatego nic nie przeszkodzi Nam w szczęściu.

Za tydzień i jeden dzień miną dwa lata i miesiąc.

A ja kocham coraz bardziej.

poniedziałek, 24 października 2011

Yesterday all my troubles seemed so far away

Mimo że na dworze z drzew sypią się kolorowe liście, wiatr wieje mi zwykle po nerkach i z dnia na dzień coraz ciężej się oddycha, ja wracając dziś do domu miałam w głowie tylko nasze lato;
i szłam z uśmiechem
wspominając nasze oswajanie się, nasze wspólne noce nad morzem, nasze wylegiwanie się na łące. Pamiętam też doskonale wycieczkę rowerową. Jednak najbardziej brakuje mi tych nocy... Miałam wtedy WSZYSTKO.
Wczoraj wyjątkowo nie mogłam zasnąć. Szkoda, że Go przy mnie nie było.
Ale chyba zasnęłam z uśmiechem, jeśli nie na twarzy, to na duchu.
Podwójnie uśmiechnięta i szczęśliwa wracałam dziś do domu.
Znowu się układa!

piątek, 21 października 2011

Hey you

Tak wiele się zmieniło. Nie jest sielankowo, ale jest szczęśliwie. Dobrze mi przy Nim. Mimo, że ostatnio bardzo się martwię o nas. Po prostu, czasem tak bywa, że trzeba się trochę pomartwić. Jest czas radości i czas smutku... Mój Mężczyzna jednak na pewno mnie kocha i wierzę, że będzie kochał mnie do śmierci. Wiem też, że zależy Mu na mnie. I nie chcę tego wszystkiego zepsuć zasraną zazdrością. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi jak kiedyś. Tylko czy uda się wrócić tamto szczęście? A jeśli nie, czy uda się wypracować zupełnie nowy rodzaj szczęścia, szczęście "po przejściach" ? Zależy mi na Nim najbardziej na świecie. Pragnę jednocześnie Jego szczęścia. Ale myślę, że znajdzie je u mego boku...

sobota, 24 września 2011

Travelin' light

W życiu są takie chwile, gdy jesteśmy jak wędrujące światło, które zmienia swe położenie, czasem lekko przygasa,  czasem niestety gaśnie całkowicie, po to by jednak znów zapłonąć blaskiem.

Tak bywa i w związku. Raz jest nam cudownie, raz się sprzeczamy... Jednak zawsze w końcu wszystko wraca do normy. I tak samo dzieje się chyba teraz. Czuję Jego Miłość bardzo. Chyba bardziej niż kiedykolwiek. Za kilka dni miną nasze dwa lata razem. Jednak ja czuję, jakbym była z Nim o wiele dłużej i jakby jeszcze bardzo dużo czasu było przed nami. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Chyba coraz bardziej ostatnio gubię się w sobie. Nie wiem kim jestem. Dokonuję coraz większej liczby wyborów, których staram się nie żałować. Próbuję dowiedzieć się kim naprawdę jestem, w co naprawdę wierzę, czego oczekuję od życia tutaj i czego oczekuję od życia po śmierci... Czego życie oczekuje ode mnie? Czego sama od siebie oczekuję? Czego On ode mnie oczekuje? I czego Bóg ode mnie oczekuje i Kim jest?
Zawsze byłam tą niezdecydowaną. Czas to zmienić. Życzę sobie powodzenia.


piątek, 2 września 2011

Little thing

No, to przerwałam passę 8 wpisów każdego miesiąca. W sierpniu było ich tylko siedem. Ale cóż, przez dziesięć dni byliśmy oddaleni o wiele kilometrów, więc w sumie to chyba normalne.

Jutro kolejny miesiąc uznamy za zamknięty.

Dzisiaj mnie bardzo uszczęśliwił. Gdy się pożegnaliśmy, On jednak złapał mnie jeszcze, gdy wchodziłam na osiedlę. To było dla mnie wielkim zaskoczeniem! Nigdy wcześniej nie robił tak cudownych małych rzeczy. A później już mnie nie zaskoczył, ale było mi bardzo miło, gdy natknęłam się na Niego jeszcze w połowie osiedla. :)  Lubię małe gesty.

sobota, 27 sierpnia 2011

We're just two lost souls swimming in a fish bowl

Przez chwilę adres bloga zmieniłam na "bowzyciupieknesatylkochwile", gdy było nam źle. Ale to była własnie chwila.
Jednak stara nazwa jest lepsza. I lepiej oddaje moje życie z Nim.


Dziś przerósł samego siebie. Miałam okres. Pojechałam Go obudzić. Później rozbolał mnie brzuch. Mój Mężczyzna pojechał mi po nospę, a gdy wrócił, był tak mokry, jakby wyszedł właśnie z wody. Starał się dziś dla mnie jak nigdy. Opiekował się mną. Przynosił mi picie, robił tosty, dbał o mnie. Nawet wziął mnie na barana, gdy nie miałam siły iść. Głaskał mnie po głowie i przytulał. I potrafił się nawet powstrzymać.
Fakt, że trochę zrzędził, jak to On. Ale takiego Go właśnie kocham.
I nikt nie kocha mnie bardziej niż On. Przy Nim czuję się najbezpieczniej.
Mój Mężczyzna wie już, jak o mnie zadbać.
Może i jest teraz straszliwie zmęczony, ale wierzę, że jest też straszliwie szczęśliwy : )

czwartek, 25 sierpnia 2011

Be happy

Kocham Cię. I jestem szczęśliwa, mimo mojego nieogarniętego płaczu.
Tylko kochaj mnie.
I bądź cierpliwy...
Wytrzymaj ze mną, a obiecuję, że będziesz szczęśliwy. Obiecuję. Przysięgam.
Więc śpij dobrze, bo chyba niedługo pójdziesz spać.

środa, 24 sierpnia 2011

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

piątek, 12 sierpnia 2011

Disorder and confusion everywhere

Chwilowo jestem załamana. Tęsknię za Nim. Ale to nie to mnie dobiło. Dobija mnie wszechobecna rozpacz. Rozpacz ludzi, którzy są mi w jakiś sposób bliscy. Rozpacz płynąca ze śmierci siostry kumpla z klasy. Urósł strasznie w te wakacje. I ten metr dziewięćdziesiąt chłop jest teraz doszczętnie załamany. Nigdy się z nim jakoś specjalnie nie przyjaźniłam. Jednak wiadomo, bycie razem w klasie to już powód, aby po prostu czasem ze sobą rozmawiać. I odczuwam teraz jego rozpacz. To mnie przygnębia. Tak jakoś wszystkim jest teraz źle. Innego kumpla rzuciła dziewczyna i się złamał. Mówią mi wszyscy o tym wszystkim, żalą się, później ja to przeżywam, nasila się tęsknota, strach o Niego. Boję się. Będzie wracał sam. Ufam Bogu i będę się modlić o szczęśliwą drogę powrotną dla Niego. On jest całym moim szczęściem. I w takich momentach jak ten, docenia się to i zauważa, jak bardzo Ktoś jest dla Ciebie ważny. Jak bardzo Cię uszczęśliwia. Jak bardzo nie mozesz bez Niego żyć. I ja bez Niego nie mogę.

Dziękuję, że jesteś! I uważaj na siebie. Masz dla Kogo - dla mnie.



///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Zbyt długa i niehamowana tęsknota zobojętnia. Na wszystko. Potrzebuję gestu z Jego strony. Potrzebuję Go, by wciąż być najszczęśliwszą na świecie...

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

The piano keys are black and white

Tęsknię za Nim. Obiecałam, że wszystko sobie przemyślę... Że się wyspowiadam... Na razie zrobiłam jeden, a może dwa kroki naprzód. Ale to jeszcze nie wszystko.

A On? On jest moim Szczęściem. Jest wymarzony. I cieszę się, że jest szczęśliwy będąc teraz daleko ode mnie.

Chcę żyć według tego, czego mnie nauczył.

Kocham Cię.

////////////////////////////////////////////////

Radziłam sobie świetnie. Bez ani cienia smutku. Aż do czasu, gdy zobaczyłam go dostępnego na Fejsbuku. Oczywiście natłok myśli typu "dlaczego do mnie nie napisał?!"... i moje radzenie sobie się skończyło...

Muszę się ogarnąć. Znowu.

Okazało się, że był na chwilę i nie zdążył napisać. Ech.


niedziela, 7 sierpnia 2011

I would hold you in my arms

Dziś, gdy wracałam autokarem bez Niego, myślałam o śmierci, a konkretniej o tym, że wiele rzeczy w ludziach doceniamy niestety dopiero po ich śmierci. Ludzie często zauważają rację w słowach tych, którzy już nic więcej powiedzieć nie mogą. Po ostatnich doświadczeniach tego, jaka jestem bezsilna wobec samej siebie, jak wiele błędów popełniam ( i to w kółko tych samych) i jak często ranię, postanowiłam przemysleć swoje życie i zasady, którymi się w nim kieruję... Okazuje się, że w dużej mierze kieruję się niestety emojami, przez co później rodzą się problemy, których żałuję.

Znam tego Faceta DWA lata. Niby mało. A czego się od Niego nauczyłam?

Przede wszystkim nauczyłam się, że nie zawsze mam rację, nawet wtedy, gdy jestem pewna, że ją mam.
Dostrzegłam, że "kobieca duma" wale nie jest niczym dobrym ani naturalnym.
To On wdrożył mnie w życie. Pokazał mi jakie jest naprawdę. W tej kwestii jest trochę jak starszy brat.
Nauczył mnie oszczędzać. Pokazał, że nie należy oceniać po etykietce.
Nauczył mnie jeździć na rowerze.
Stara się pokazać mi, że ludzi nie są tak źli, jak mi się wdaje.
Cały czas uczy mnie żyć wśród ludzi.
Pokazał mi, że jeśli wymagam czegoś od kogoś, najpierw powinnam wymagać tego od siebie.
Pokazał mi, jak wiele nieścisłości i sprzeczności jest w moim życiu, w moich myślach, w moich zasadach, w moim zachowaniu.
Stara się przekonać mnie, że jestem piękna i dobra.
Uszczęśliwił mnie.
Ciągle mówi mi, że życia nie należy brać zbyt poważnie.
Ten Facet mnie wspiera. Zawsze, gdy będę Go potrzebować - będzie. Uwieszałam się na jego ramieniu przez około 200 kilometrow, pozostałe około 80 idąc z Nim za rękę tak mocno, że spuchły Mu palce.
Uczy mnie, że do starszych należy mieć szacunek.
Uczy mnie utrzymywać porządek.
Nauczył mnie gotowac.
Wskazał mi, że czasem czegoś po prostu robić nie wypada.
Uczy mnie cierpliwości.

I wielu, wielu innych rzeczy mnie nauczył, uczy i będzie uczył.

Doceniam to, jak cudownego mam Mężczyznę.
Dziękuję!

Chcę żyć tym, czego mnie nauczyłeś.




środa, 27 lipca 2011

Voulez-vous

Mój Mężczyzna całował mnie dziś około 1000 razy. I na każde słowo "Aha" piosenki Voulez-vous.
Mój Mężczyzna przyznał mi dziś rację.
Mój Mężczyzna śpiewał mi po rosyjsku.
Mój Mężczyzna mnie kocha.

wtorek, 26 lipca 2011

Another day

Dziś mój Mężczyzna zaopiekował się mną. Tulił. Całował. I pozwolił zasnąć gdy u Niego gościłam, mimo że tak nieładnie. I pokazał mi bardzo fajny film. I nakarmił mnie. I przyodział. I pojechał po zapiekanki. I dał mi wiele szczęścia. I przyjemności. I grał mi na gitarze! Pięknie grał. I pozował do zdjęć. Cudnie wychodził. I umył mnie...

Mój Mężczyzna się stara.
Zależy Mu na mnie.

czwartek, 7 lipca 2011

Wish you were here

Po prostu Go kocham.



I nie mogę się doczekać jutra. To będzie nasz dzień.
Wszystko się uda.
I - kurcze - nie pokłóćmy się jutro, dobrze?
A właściwie to dzisiaj...

Teraz zasnę sama.
On już śpi. Pewnie wygląda słodko. Skulony czy wyprostowany? Na prawym czy lewym boku? Jak ma ułożone ręce?

Gdybym tam była z Nim, obcałowałabym Go całego.

Po prostu Go kocham.

wtorek, 5 lipca 2011

Search for a better way

I znów On uświadomił mi, że wszystko robię źle.
Miałam tyle planów na wakacje - prawie żadnego nie zrealizowałam.
Siedzę przy komputerze i oglądam seriale. Może i są fajne, ale czy warte tego, żebym zawiodła mojego Faceta i SAMĄ SIEBIE? Nie. On ma rację. Muszę z tym skończyć.

Martwi mnie tez to, co pomyślał o swojej mamie. A konkretniej o tym, że to dla mnie jakiś ciężar. Ani przez sekundę dzisiaj ani nigdy nie pomyślałam o Jego mamie w taki sposób. Wręcz zawsze miałam ochotę jakoś pomóc. Dziś wreszcie mogłam jakkolwiek okazać moją pomoc. I przykro mi, że tak pomyślał. Mówi, że już tak nie myśli. Ale ja cały czas mam wrażenie, że to gdzieś w Nim tkwi. Ja chciałabym zrobić wszystko, aby uszczęśliwić Mu życie. A skoro chcę uszczęśliwić Jemu życie, to chcę też uszczęśliwić życie Jego bliskich. I siostrze, i mamie, i bratu. Może brat tego nie potrzebuje, siostra w sumie też nie aż tak, ale mama raczej potrzebuje pomocy. I NIGDY w życiu nie będzie dla mnie ciężarem, tak samo jak nie byłby On, gdyby to On jej potrzebował.
A gdyby osoba, o której mówiliśmy potrzebowała pomocy, otrzymałaby ją ode mnie. Mogłabym z nią przejść całe miasto. Ale jeśli nie muszę, i nie jest to ktoś mi szczególnie bliski, i tej pomocy nie potrzebuje - ograniczę się do przejścia z przystanku na miejsce docelowe. Myślę, że to nie świadczy o mnie źle. Boję się, że teraz źle o mnie mysli. I cały czas tkwi w tamtym błędnym przekonaniu. Głupio mi teraz i smutno.

Kochanie, proszę, nie myśl tak nigdy więcej. Powiedziałam tak o innej osobie dlatego, że nie wyobrażałam sobie przebywać z nią tak długiej drogi, tym bardziej że tu sposób pomocy różni się od pomocy Twojej mamie. I nie jest to ktoś, z kim naprawdę chciałabym zjeść obiad. Lubię ją, ale tak po prostu. Nie jest to dla mnie nikt szczególny. A jak zawsze bardzo chciałam się spotkać z Tobą. I źle wszystko zrozumiałeś. Zwykle, gdy rozmawiamy w nocy, źle coś odbierasz. Kocham Cię.

Dlatego właśnie nigdy żadna pomoc Tobie ani Twoim bliskim nie była, nie jest i nie będzie dla mnie ciężarem. I pomaganiem Tobie nigdy się nie zmęczę, choćbym i Ciebie samego miała przenieść na drugi koniec świata. Pewnie zajęłoby to bardzo dużo czasu, ale nie poddałabym się. Mogłabym paść z braku sił, ale nie z tchórzostwa. Nie poddam się. Tak samo nie poddam się w walce z moimi nałogami. I dziękuję, że mnie tak w tym wspierasz. Że pokazujesz mi je. Robisz to co dzień. Ale ja po chwili o tym zapominam, usprawiedliwiam się... Dziś stanowczo postanawiam, że nie mogę marnować czasu na seriale... Mam tyle rzeczy do zrobienia. Muszę czytać, muszę śpiewać, muszę słuchać... Gdy już wpadnę w trans, ciężko mnie wyrwać: z grania w Syberię, z grania w Simsy, z oglądania Monka oraz How I met your mother... Z grania w kulki, z bawienia się JOJO, nawet golenie nóg mnie uzależnia. Mam ochotę to robić nawet gdy są gładkie. Tak samo jak malowanie paznokci. I wiele innych rzeczy. Zwalczę je dla nas. Dla mnie i dla Ciebie. Nie chcę Ci tym sprawiać przykrości.

Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. I choćby był środek nocy, nawet nie pomyślałabym, że to dla mnie jakiś ciężar. Gdy słyszę, że Ty lub ktoś Tobie bliski jej potrzebuje, nawet nie zdążę pomyśleć o czymkolwiek, bo jedyną myślą jaką mam, jest chęć udzielenia tej pomocy. Uwierz mi. Kocham Cię.

Myślę, że dla Ciebie nie byłby to ciężar. Jesteś kochany. Dlatego zaufaj mi. Bo ja też Cię kocham.


DZIĘKUJĘ, że wskazujesz mi moje błędy. Od dziś odwyk serialowy.

It's more than a feeling

Mój kochany Mężczyzna spędził dziś ze mną prawie cały dzień. Było mi cudownie. Na koniec dał popis troskliwości. Mimo że bardzo chciałam i próbowałam Go namówić, nie pozwolił mi grać ze sobą i kolegami w nogę. Na początku byłam zawiedziona i trochę smutna oraz zła. Ale później okazało się, że On jak zawsze miał rację. Zmęczyło mnie już kilkuminutowe ganianie za piłką tylko z Nim. Kochany mój. I troskliwy. Takiego Faceta chciałam! Jeju <3


W dodatku nie chcę się przechwalić, ale coraz lepiej idzie mi jazda na rowerze. Oczywiście też dzięki Niemu. Wszystko dzięki Niemu. Tyle Mu zawdzięczam... Teraz tylko czekam aż mnie stąd zabierze. Mam dość tego miejsca. Tego domu i jego mieszkańców. Mam ich dość w sensie takim, że nie chce mi się już z nimi mieszkać. Chcę mieszkać z Nim. Przy Nim jest moje miejsce. Potrzebuję Go do prawidłowego funkcjonowania.

Zajadam się m&m's-ami. Ciekawe, czy On już zjadł swoje.

Mogłoby być więcej takich dni : )


I wiecie wiecie wiecie co? : )))) Nie płakałam : )

dziękuję.

niedziela, 3 lipca 2011

It's a jungle out there

Kochanie. Pragnę przypomnieć Ci, że ostatni post jaki przeczytałeś to Wednesday's gone. Po prawej stronie w "Wyrazach szczęścia" możesz łatwo przedostawać się między postami. Na dole są najstarsze. Więc teraz czas na "Winner takes it all". Lepiej czytać posty chronologicznie. Bo np. wolałabym żebyś przeczytał wczorajszy (głupiutki) przed dzisiejszym (dojrzalszym). Więc szybciutko, przeczytaj tamte i wracaj tu.




Mój Mężczyzna. Wiecie za co Go uwielbiam? Za to, że jest sobą. Zadziwia mnie ciągle tym, że jest sobą i w tym wszystkim jest wspaniały. Dziś znów Go zawiodłam. Ciągle popełniam głupie błędy i sprawiam Mu przykrość. Ale odkryłam właśnie tego dobrą stronę... Dzięki temu Go bardziej doceniam. Widzę swoje błędy i nie widzę ich u Niego. U Niego widzę anielską wręcz cierpliwość, czasem wybuchowość, ale zawsze jednak łagodność. On nie potrafi się na mnie naprawdę długo gniewać... Czasem, jak nie trafię w godzinę (np. późno w nocy) lub gdy ma zły dzień, to nie panuje nad tym i potrafi być wściekły, nie zauważając, że sprawia mi przykrość. Ale zawsze, gdy Mu minie, jest najkochańszy na świecie. Dziś na przykład, gdy wracaliśmy z dworca, powiedział coś, co sprawiło że uznałam, że jest wspaniały. Nie pamiętam co to było : (
Ale pamiętam tez inną rzecz, dzięki której znów uświadomiłam sobie, jakiego mam Cudownego Mężczyznę. On potrafi zauważyć rzeczy, których inni ludzie nie widzą! (jasne, przecież zauważył we mnie kogoś pięknego, wspaniałego i kochanego) Dziś zauważył, że nasz dworzec można wykorzystać w jakiś dobry sposób, np. zagospodarować wolne pomieszczenia restauracjami, lub czymkolwiek, co przynosiłoby jakiś pożytek, zamiast budować takie rzeczy lub stawiać budki z fastfoodami obok dworca. Ten Facet logicznie myśli. Za to Go uwielbiam. Cudowne jest też to, że mimo jakiegokolwiek powątpiewania, potrafi podejść ze mną do witryny sklepu z meblami i je oglądać, zatrzymywać się przy domkach szeregowych i rozmawiać o tym, gdzie moglibyśmy mieszkać... Jestem z Nim naprawdę szczęśliwa. I wiem, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy mój Ukochany Chłopak uświadomi sobie, że czas coś zmienić w naszym życiu, a gdy zobaczy, że jest już na to gotowy, zapyta mnie zupełnie poważnie, czy zostanę Jego żoną. Moja odpowiedź jest oczywista już dziś. Ale wiem, że zapyta.
Kolejna rzecz, którą w Nim uwielbiam? To, że potrafi być stanowczy, gdy nagrzeszę. Kiedy Jemu zdarzało się kiedyś zrobić coś głupiego, wybaczałam Mu zawsze szybko i zwykle do tego nie wracałam. Ale On sam potrafił zrozumieć swoje błędy i nigdy żadnego nie powtórzył. Kiedy ja robię coś głupiego, to On nawet po wybaczeniu czasem mi to wypomina i jest troszkę zły. Mimo, że wcześniej zrozumiałam błędy. I myślę, że może jednak to dobrze. Bo bardziej to wtedy do mnie trafia. Jest mi źle dwa razy, a nie raz i dwa razy  uświadamiam sobie jakie to było głupie, dlatego mam większą gwarancję, że nie zrobię tego znowu (a i tak czasem robię).
Chciałabym być kochana. Chciałabym dać Mu więcej, niż tylko skarpetki... Chciałabym, żeby tak jak ja miał co doceniać w swojej drugiej połówce. Chciałabym, żeby mógł na mnie polegać, nie wiem czy tak jak ja na Nim. Chciałabym, żeby mógł na mnie polegać bardziej. Chciałabym dawać Mu więcej szczęścia, niż smutku czy zawiedzenia. Chciałabym już w końcu przestać płakać (mimo że moje łzy na Niego działają tak, że przestaje się gniewać nawet za skarpetki, naśladuje mój płacz i mnie tym rozbawia i to jest kochane!). Czasem robię podczas płaczu słodkie minki, bo wiem że na Niego działają. Ale On tez wie, kiedy robię słodkie minki specjalnie, a kiedy naprawdę płaczę. (Wiesz, prawda? : D ) Chciałabym, aby mój Mężczyzna mógł się kiedyś pochwalić naszym dzieciom, że byłam kochaną dziewczyną... Ja uwielbiam chwalić Go wszystkim. Bo jest cudowny. Jest moim skarbem. Ale nie zakopałabym go w ziemi <3
W dodatku jest cudowny, przystojny, idealny... I ma ładne, nowe, brązowe spodnie. Nie mogę się doczekać, aż go w nich zobaczę. Co prawda jest jedna rzecz, której mi brakuje. Chciałabym, żeby czasem za mną tęsknił. Mówi, że nigdy za nikim nie tęsknił. Czyżby nie umiał tęsknić? Bo tęsknienie jest bolesne, ale kochane... Ja nawet teraz tęsknię, mimo że godzinę temu się widzieliśmy ( i prysnął mi na kark swoim perfumem). Bo czym jest tęsknota? Tęsknota jest myśleniem sobie "chciałabym Go teraz przytulić" lub "chciałabym dziś przy Nim zasnąć" albo chociażby "szkoda, że Go tu teraz nie ma". Tęsknota jest pragnieniem bycia przy kimś, kto jest teraz daleko. Może być silniejsza lub słabsza. Moja tęsknota nasila się z czasem. Im dłużej Go przy mnie nie ma, tym bardziej chciałabym, żeby był. Tęsknota sprawia, że jestem w stanie zrobić wiele, aby się przy Nim znaleźć. Tęsknota pozwala mi robić rzeczy, na które normalnie nie mam siły. I mimo że to raczej smutne uczucie, to jednak doceniam jego wartość. Tęsknota jest wartościowa, bo pozwala w spokoju pomyśleć o kochanej osobie i docenić jej wszystkie cechy, które przecież tak kochamy... To własnie tęskniąc, piszę zawsze tutaj posty. Tęskniąc, uświadamiam sobie jak bardzo Go kocham. Tęskniąc bardziej, cieszę się bardziej z nowego smsa czy kiedy dzwoni.

Dla Niego właśnie chciałabym już nigdy nie zapłakać. Dla Niego byłabym w stanie to zrobić, ale to cholernie trudne. Myślę, że trochę niemożliwe. Ale spróbuję. Na dobry początek: postaram się nie zapłakać jutro  : )
Dla Niego byłabym wstanie objechać cały świat w poszukiwaniu kapelusza, który Mu pasuje. Jeśli tylko zechce, zrobię to.
Dla Niego byłabym wstanie złamać wszystkie moje życiowe zasady, nawet przekląć i przebić uszy.
Dla Niego byłabym w stanie zrobić wszystko (poza skoczeniem z okna na beton, dokonaniem aborcji i innymi żałosnymi rzeczami, o które On nigdy mnie nie poprosi, bo nie będzie tego chciał).

To wspaniały facet. I pewnie życzyłabym takiego wszystkim, gdyby nie fakt, że takich nie ma wielu. W sumie tylko jeden jest TAKI. Inni niektórzy też są w porządku, ale nie mogę Wam życzyć takiego jak mój, bo to znaczyłoby, że Go nie chcę : ) Mój jest tylko jeden. I nie zamierzam Go nikomu oddawać. Myślę, że mimo wszystko jest w dobrych rękach. Obiecuję Wam, które chciałybyście takiego idealnego Mężczyznę, że zadbam o Niego. Tak, jak On na to zasługuje (a zasługuje!). Możecie być spokojne. Ten Facet będzie szczęśliwy. Ze mną. Już ja tego dopilnuję. : )

I don't love you like I did yesterday...

Kochanie... jadąc autobusem zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak bardzo się zmieniliśmy, jak bardzo zmieniła nas Miłość... Kochamy się w zupełnie inny sposób. Wiem, że to czytasz, dlatego zwracam się już bezpośrednio do Ciebie. Dlaczego? Bo chcę Cię przeprosić. Za złamanie obietnicy... Za kupienie skarpetek... Głupia sprawa, co?

Jesteś teraz na mnie zły. Zasypiasz, piszesz mi smsa, żebym już więcej nie pisała, a ja siedzę tu sama, w oczach zbierają mi się łzy i piszę to. Nie chcę, żebyś się na mnie gniewał. Nie za skarpetki. Może dlatego nie potraktowałam tej obietnicy naprawdę poważnie - nie kupiłabym Ci szelek, paska, spodni... Ale skarpetki za 5zł? Myślę, że to nie jest kłopotliwy prezent... Jest mi przykro, bo powiedziałeś, że ich nie chcesz. Jesteś na mnie wściekły... Niepotrzebnie mówiłam Ci o tym na noc, przez telefon... Ale taka już jestem. Widocznie tak właśnie miało być - miałeś się na mnie pogniewać, a ja miałam sobie z tym poradzić.

O co chodzi w tym blogu? O mówienie o Tobie tych wspaniałych rzeczy.

I w tym poście także. Wiesz czemu? Bo wspaniałe jest to, że zawsze, mimo że się pokłócimy, wybaczamy sobie. Kochanie, wiem, że jutro mi wybaczysz w pełni. Przestaniesz się gniewać. I jestem pewna, że gdy dam Ci te skarpetki [nie wiem, czy na pewno jutro], uśmiechniesz się. Nie wiem dokładnie, który to będzie uśmiech, ale wyobrażam sobie różne opcje... Wiem, że mnie kochasz. Nawet teraz, gdy prawie płaczę, wiem to. Ty mi dałeś taką gwarancję. Ty mi to zapewniłeś. Ty mnie tego nauczyłeś. Ty mi to obiecałeś. I wiem, że nie złamiesz obietnicy, bo jest ona ważna. Nie błaha, jak kupno skarpetek. Tak samo czasem zapominasz napisać mi smsa gdy dojedziesz. Albo obiecujesz, że będziesz jechał wolno. Nie jestem do końca przekonana czy tak się dzieje. Ufam Ci i wiem, że nie zrobiłbyś nic głupiego, ale pewnie nie jedziesz wolniej niż zazwyczaj.  Chociaż mogę się mylić. Jesteś kochanym facetem.

Będąc w Twoim pustym pokoju, popryskałam bluzę Twoim perfumem. Czuję Twój zapach, mimo że jesteś kilkadziesiąt kilometrów stąd... I mam Twoje skarpetki. Co prawda jeszcze Ci ich nie dałam, ale dam. Dziwnie mi z tym, że nie wzięłam tej obietnicy tak do końca na poważnie. Ale kurcze, one były przecenione! Kosztowały 5 zł : (

Wiem, że jestes kochany i jutro juz będziemy się z tego śmiać, ale teraz mi źle i trochę się boję, że jednak nie będzie nam tak wesoło...

Chciałam dobrze, wyszło źle.
Chciałam być kochana, wyszłam na kłamcę.
Chciałam sprawić że się uśmiechniesz, sprawiłam że jesteś zirytowany.

Chciałeś żebym była szczęśliwa, jestem szczęśliwa.
Chciałeś żebym czuła się kochana, czuję się kochana.
Chciałeś, żebym czuła się przy Tobie bezpiecznie, czuję się.

Wszystko Ci się udaje. I na tym polega Twoja wspaniałość (ale nie tylko).

Dziękuję za przymierzalnię i za 21 miesięcy...
Jeszcze raz przepraszam za złamanie obietnicy.
Mam nadzieję, że gdy to czytasz, to już się nie gniewasz...
Może nawet się uśmiechniesz?



A, i nie napiszę Ci nic... Tak jak prosiłeś. Poczekam na Twój ruch... Pierwszy raz. Może w końcu mi się uda? Chciałabym być kochana...

sobota, 2 lipca 2011

The winner takes it all

Między nami miłosny remis. Jesteśmy idealni. Dziękuję, że jesteś.


Mój Mężczyzna powiedział mi dziś coś ważnego. Powiedział mi, że mnie kocha, że chce być moim mężem i żebym go nigdy nie zostawiła. Jak mogłabym Go zostawić? To istny Cud. Pod każdym względem.
Cudowny charakter. Cudownie kocha. Cudownie wygląda. Cudownie całuje. Cudownie daje mi dużo radości, szczęścia, przyjemności i wszystkiego, czego potrzebuję.
Taki Ktoś to Skarb.


A jutro znów podbijamy "stolicę".
Chyba jednak zielone, co? : )

czwartek, 30 czerwca 2011

Wednesday's gone

Dzisiejszy dzień spędziliśmy na zakupach. Zakochałam się w moim Mężczyźnie w zielonych spodniach <3
Ale do rzeczy: oczywiście na koniec się wszystko popsuło, jak zawsze. Rozpłakałam się i posprzeczaliśmy się o tzw. "byle gówno". I wtedy On robił wszystko, by mnie rozbawić. To takie kochane! Włożył sobie na głowę moją nowokupioną torebkę, a później wyjął z ust nitkę : ) Nic tego dnia chyba mnie bardziej nie rozbawiło. Nawet gdy stał, patrzył na coś (nie pamiętam co to było) i słodko się z tego śmiał. Albo gdy uznał, że w pięciopaku skarpet, jedna jest nie do pary, chciał mi to udowodnić i okazało się, że wszystkie są sparowane : ) Kocham Go właśnie za to. Tzn. nie kocha się za coś. Ale uwielbiam Go za to. Za to, że umie mnie rozbawić (świadomie czy nieświadomie) naprawdę w każdej sytuacji. Cwaniak, widział już tego bloga i teraz za każdym razem gdy się na Niego złoszczę, cytuje "Jak mogę się na Niego gniewać?!" <3 To tak słodkie i kochane. [ale ten post przesłodzony...] Myślę, że mój Mężczyzna ma najcudowniejsze ciało świata. Ten brzuszek... I tors. Pasowały idealnie do każdej pary spodni: zielonych, granatowych, czarnych i brązowych. Albo jego łydki, cudownie wychodzące z przymierzanych szortów... Nawet włosy pod jego pachą mają swój urok! Tak samo jak te pod pępkiem. Kocham Go. Najbardziej ogolonego, tak jak dziś. Ta cudowna gładkość pod nosem i na podbródku sprawia, że nie mogę wyjść z podziwu. Jednak nic chyba nigdy nie przebije Jego słodkich oczu. Odziedziczył je po mamie, tak samo jak siostra, jednak coś sprawia, że Jego oczy są wyjątkowe. O wiele ładniejsze niż innych członków Jego rodziny. I ten pieprzyk pod lewym okiem. Zanim Go poznałam, nigdy nie sądziłam, że pieprzyk pod okiem może mi się tak spodobać! Albo blizna pod prawym okiem. On jest wyjątkowym Mężczyzną. I czuję się zaszczycona, że właśnie moim. Ma wszystkie cechy wymarzonego mężczyzny. On lubi zakupy! Nawet dziś to On wymęczył mnie na nich bardziej niż ja Jego ! : ) Uwielbiam Go za to! Mój Mężczyzna nigdy nie będzie mi marudził, gdy będę chciała iść na zakupy. I wiem, że nie będzie mi skąpił na ubrania. Ma świetne poczucie smaku, bardzo dobry gust i jest oszczędny, dlatego ufam Mu i wiem, że nigdy za nic nie przepłacę. Jestem Nim naprawdę zachwycona. To wyjaśnia ilość Jego zdjęć w moim pokoju, telefonie, niegdyś na tapecie komputera.A co do telefonu - [zmieniam na chwilę temat: zawsze marzę, abyśmy mieli coś takiego samego. Być może będziemy mieć spodnie! : ) ] co do telefonu - odkąd jesteśmy razem, mamy taką samą tapetę...
Serce ułożone ze strun gitary. Ułożone naszymi rękami. Jejku,  jaka wtedy byłam szczęśliwa! Podczas robienia zdjęcia nie byliśmy jeszcze razem, ale to była dla mnie ważna chwila. Nie byłam pewna, czy to znak. Ale miałam taką nadzieję. (Fakt, kilka razy zdarzało mi się zmieniać tapetę, ale na krótko, zawsze powracałam do tej własnie, czarno-białej).

Kochanie, dziękuję, że jesteś. Właśnie taki.

piątek, 24 czerwca 2011

He gots it!

A dzisiaj byliśmy w kinie. Jestem z Nim naprawdę szczęśliwa. Jeździliśmy na rowerach w deszczu. Zjedliśmy wielką paczkę czipsów i piliśmy pepsi. Jejku, jak On mnie wspiera. Napisaliśmy sobie listę 40 postanowień na wakacje. Ciekawe, czy uda nam się je w większości zrealizować.
W każdym razie ostatnio dość często pada deszcz. Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi nam w łąkowaniu (tak - dlatego właśnie tłem tego bloga jest łąka). Łąka jest od ponad roku moim  ulubionym miejscem. Jesteśmy tam zawsze całkiem sami, wśród trawy, na łonie natury. Jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie. Łąka zawsze zbliża nas do siebie emocjonalnie, cieleśnie i duchowo. Chciałabym teraz iść na łąkę, mimo że jest ciemno. Albo przynajmniej jutro. Jutro jedziemy na zakupy.
Chciałabym dziś przy Nim zasnąć. Tak jak Żona przy Mężu. Niestety dziś tak się nie stanie.
Ale kiedyś... : )    Wiem to! :) Nie może być inaczej.
Jestem przyszłą żoną najwspanialszego mężczyzny na Ziemi :)

He's my happyness

Dokładnie tak. On jest moim szczęściem. Słucham właśnie albumu "Strange days", który On mi polecił. Dziś Go zawiodłam. Obiecałam, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Chodzi o bezsensowną zazdrość. Jednak zrobiłam to. Nie wiem, dlaczego. To tkwi we mnie i nie chce wyjść. Ale muszę sobie z tym w końcu poradzić. Ten Mężczyzna na to zasługuje. Dziś się trochę zezłościł. Ale nie dziwię Mu się. Jednak już po niedługim czasie po prostu się pogodziliśmy, a później nawet starał się naprawić ostatnie minuty wspólnie spędzanego czasu, gdy ja wylewałam łzy. Taka już jestem. Płacząca. A On naprawdę kochany... Może zacznę opowiadać od początku, gdy się dziś spotkaliśmy. Jako, że dzisiaj Boże Ciało, spotkaliśmy się w Kościele. Ja od początku zapłakana. W domu jest kijowo. On po prostu się mną zaopiekował. Właśnie tak. Jest czuły, kochany i opiekuńczy. Dokładnie takiego Mężczyznę chciałam. Zaopiekował się mną na całe życie. Wiem, że nawet gdyby z jakiegoś niemożliwego powodu nie udało nam się, On nie zostawi mnie samej. Zawsze będzie się mną opiekował. Jest czasem dla mnie jak starszy brat. Jednak jest moim przyszłym Mężem. Jest najwspanialszym Mężczyzną jakiego można sobie wymarzyć. Czasami na Niego narzekam, czasami na Niego krzyczę, ale zawsze później jest mi głupio. Bo wiem, że zwyczajnie nie zasługuję na takiego Cudownego Faceta. Chcę, żeby o tym wiedział, dlatego pokażę Mu tego bloga za jakiś czas, gdy się tego trochę nazbiera. Przy Nim nabieram nadziei na to, że ja naprawdę mogę jeszcze być kimś, na kogo On zasługuje. Bo zasługuje na kogoś wyjątkowego. Chcę Mu oddać wszystko, co mam w sobie najlepszego. Jeśli to czytasz, Kochanie, wiedz, że uratowałeś mi dziś ten dzień. Uratowałeś mi całe życie. I dzięki Tobie wiem, że wszystko będzie dobrze, że stworzymy cudowną rodzinę, że będę dobrą żoną, mamą a Ty cudownym Mężem i Ojcem. Tatą. I zrobię dla Ciebie wszystko. Nauczę się gotować! Nauczę się sprzątać! W ogóle nauczę się wszystkich tych przydatnych rzeczy. I zwalczę tą zazdrość. Tak! Zwalczę ją. Nienawidzę jej. Ty też. Dlatego uda mi się. Już się udaje. I mimo że często mówię, że jestem beznadziejna, tak naprawdę mam nadzieję na to, że się poprawię, że będę kimś lepszym. Bo jako najwspanialszy Mężczyzna na ziemi zasługujesz na najwspanialszą Kobietę. I tu, oficjalnie obiecuję Ci, że nią będę!

środa, 22 czerwca 2011

I love Him!

To niebywałe. Mój Mężczyzna naprawdę wybawia mnie z opresji. Mój Mężczyzna wybawia mnie stąd, z tego chorego środowiska. Cieszę się z każdej chwili z Nim spędzonej. On nauczył mnie jeździć na rowerze. I nauczy mnie jeszcze wielu potrzebnych rzeczy. Czuję się jakbym została przeniesiona z gorszego do lepszego świata. To On pokazał mi, jaki jest świat. To On zmienia moje życie... To On mi pomaga. Tak. Dam Mu to wszystko kiedyś przeczytać. Pisząc, zawsze o tym myślę. Chcę, żeby wiedział, jaki jest kochany. Może nawet na koniec tych wakacji. Żyję sobie od lat w dziwnym świecie. W świecie pełnym iluzji, kłamstwa, w zniekształconym świecie, jak w labiryncie zbudowanym z wykrzywiających luster. Mój Mężczyzna podał mi nić, niczym Ariadna, dzięki której może wyprowadzić mnie z tego labiryntu. Nie mogę tylko puścić nici... Ja wiem, że On mnie kocha. I stara się. Może nie zawsze wszystko wychodzi nam idealnie, ale naprawdę się o siebie staramy. Zależy nam na tym, żebyśmy byli ze sobą szczęśliwi. Myślę, że to wyjątkowy Mężczyzna. Jasne, są też inni faceci, którzy są kochani dla swoich kobiet... Ale On? On się od nich różni właśnie tym, że potrafi być zarazem męski i wrażliwy, dbać o mnie, ale i skarcić gdy trzeba, potrafi być dla mnie jak mąż, brat, przyjaciel a czasem nawet niczym ojciec, którego sam nie miał... Jest Ideałem. I chcę, żeby o tym wiedział... Kocham Go.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Awesome

Ten Facet jest cudowny. Mimo że popełniam tyle błędów ostatnimi czasy, On zawsze po bardzo krótkim czasie o nich zapomina. Wiem, że wybaczanie sobie to normalna część Miłości. Ale On sprawia, że nawet ja sobie potrafię wybaczać. Potrafi sprawić, że nie narzekam przez cały dzień. Potrafi pojechać mi po czipsy. Potrafi spać do trzynastej i nie dawać znaku życia, a później nagle zjawić się o umówionej porze tam, gdzie trzeba. Potrafi mnie zaskakiwać. I to jest właśnie takie kochane... To Mężczyzna moich marzeń. Wie, jak się ze mną obchodzić.  Wie wszystko, co potrzeba. I tak słodko wygląda, gdy robi "proszące oczy"... Gdy będę miała z Nim dzieci, będą to najsłodsze dzieci na świecie. Chcę mieć z Nim dzieci. Chcę Mu oddać całe moje życie. Dziś powiedział mi, że nie chciałby się kiedykolwiek ode mnie odzwyczajać. I ja też  nie chcę od Niego. Jesteśmy razem już dobre ponad półtora roku, prawie dwa i nie zamierzam nigdy z Nim zerwać. Chcę doczekać się naszego ślubu, spełnienia moich i Jego marzeń... I nic nie może nam zepsuć tego dnia.

czwartek, 16 czerwca 2011

There's something else

Zdałam sobie sprawę, że jest jeszcze jeden powód, dla którego piszę tego bloga. Nie mam bliskiej przyjaciółki, a czasem potrzebuję poentuzjazmować się moim Mężczyzną. On nie lubi ciągle słuchać o sobie samych komplementów. Więc piszę o tym tutaj. Jest wyjątkowy. Kocha mnie. Właśnie robi mi audycję muzyczną. Puszcza mi przez Skype piosenki, aby było mi miło. To kochane. To On zabrał mnie pierwszy raz na łąkę. Teraz to moje ulubione miejsce. Uwielbiam tam z Nim chodzić. Nie tylko dlatego, że jesteśmy tam całkiem SAMI na łonie natury. Po prostu jestem tam szczęśliwa. Lubię leżeć na trawie. Lubię patrzeć w niebo. Lubię jak jest mi ciepło i lubię być przy Nim i robić z Nim rzeczy, które robią kochający się ludzie. To niewiarygodne, jak On potrafi mnie uszczęśliwić... Dla Niego słodkie jest nawet gdy mówię "mózg". Wymawiam go co prawda zabawnie: musk. Lubię gdy Go to bawi. Lubię, gdy bawi Go mój płacz i to, że wszystkim się przejmuję i jestem wrażliwa. Jestem z Nim najszczęśliwsza na świecie i wiem, że tak pozostanie.
Jutro wyjeżdżamy. Cieszę się, lubię siedzieć z Nim w autokarze... : )

Mea Culpa

Przyznaję, często popełniam błędy. Ostatnio szczególnie. Ale moim największym błędem jest chyba to, że czasem wbrew pozorom nie potrafię docenić tego, co mam. Z jednej strony piszę bloga jako najszczęśliwsza kobieta na ziemi. Z drugiej - piszę go, by przed samą sobą docenić to, co mam. A mam naprawdę wiele. Każdy człowiek marzy przecież o Miłości. Każdy jej szuka, nawet ci, którzy zaprzeczają. Każdy na starość chciałby mieć kogoś, z kim będzie mógł powspominać. W młodości każdy chce mieć kogoś, z kim będzie mógł wyjść po szkole. Różne są potrzeby, różni ludzie, różne rodzaje Miłości - mniej lub bardziej doskonałe.
Wiem tylko, że między mną a Nim jest Miłość. Obustronna. Przyznaję - zdarzają się wątpliwości w związek (nie w Miłość!), wątpliwości w sens istnienia, wątpliwości w samego Boga... Jednak nie wątpię w Miłość. Nawet w największej sprzeczce mam zapewnienie o Jego Miłości. On jest idealny. Potrafi otoczyć mnie opieką. Potrafi mnie wspierać. Nigdy nie pomyślałabym, że facet może być tak czuły, tak opiekuńczy dla mnie. Wspiera mnie! Tak właśnie pokazuje mi Swoją Miłość. Jego wsparcie jest dla mnie wszystkim. Mimo wszystko zawsze mogę na Niego liczyć. Choćby nie wiem co się stało. On daje mi nadzieję na lepsze jutro. On pięknie pachnie. On ma piękne dłonie. On przyciąga mnie do siebie z siłą o wiele większą niż grawitacja. On jest dla mnie wyrozumiały i znosi moje łzy. On lubi mnie wkurzać. On mówi mi, że jestem słodka, gdy płaczę. Z Nim chcę spędzić resztę życia.

środa, 15 czerwca 2011

Let's start

Myślałam o tym od jakiegoś czasu. Nie dawałam sobie rady z nagromadzeniem moich myśli o Nim. Było ich tak wiele. Chciałam to zrobić tradycyjnie, czyli przelać je na papier. Jednak brakło pustych zeszytów i założyłam bloga. Nie powiem kim jestem, nie powiem kim On jest. Piszę to wszystko, by w jakiejkolwiek chwili złości, zwątpienia, wahania czy czegokolwiek innego przeczytać to i przypomnieć sobie, że mam najwspanialszego Mężczyznę na Ziemi. Mój Mężczyzna mnie kocha. Jest w stanie zrobić dla mnie wszystko. Zwątpić mogę we wszystko, ale nie zwątpię w Jego Miłość. Miłość przez duże M. Choćby wszystko miało mi się w życiu zepsuć, i tak czuję się zaszczycona i szczęśliwa, że było mi dane doświadczyć takiego uczucia. Czuję się bezpiecznie tylko przy Nim. Tylko Jemu ufam, po tym wszystkim, co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu. Wspólnym i każdego z osobna. On jest cudowny. Nie wiem, jak mogę się czasami na Niego gniewać. Jasne, jak w każdym związku miewamy czasem sprzeczki. Ale - jak w niewielu związkach - On mnie naprawdę kocha. Kocha mnie tak jak mężczyzna kocha kobietę. Potrafi otoczyć mnie czułością, opieką. Jest przystojny, opiekuńczy i seksowny. Jest ideałem mężczyzny. I za nic w świecie Go nikomu nie oddam. Myślę, że nie każdy człowiek będzie miał szansę doświadczyć prawdziwej Miłości. Dlatego chcę się Nią z kimś podzielić, pisząc to. Więc cieszcie się i bądźcie szczęśliwi razem ze mną. Miłość jest wszędzie. Znajdzie Was.