Tak wiele się zmieniło. Nie jest sielankowo, ale jest szczęśliwie. Dobrze mi przy Nim. Mimo, że ostatnio bardzo się martwię o nas. Po prostu, czasem tak bywa, że trzeba się trochę pomartwić. Jest czas radości i czas smutku... Mój Mężczyzna jednak na pewno mnie kocha i wierzę, że będzie kochał mnie do śmierci. Wiem też, że zależy Mu na mnie. I nie chcę tego wszystkiego zepsuć zasraną zazdrością. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi jak kiedyś. Tylko czy uda się wrócić tamto szczęście? A jeśli nie, czy uda się wypracować zupełnie nowy rodzaj szczęścia, szczęście "po przejściach" ? Zależy mi na Nim najbardziej na świecie. Pragnę jednocześnie Jego szczęścia. Ale myślę, że znajdzie je u mego boku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz