poniedziałek, 31 października 2011

Mama said

Ostatnio na myśl o naszych wspólnych letnich nocach uśmiechałam się do siebie wracając do domu, dziś jest mi smutno. Tak bardzo za tym tęsknię. Nie wiem czy długo jeszcze wytrzymam. Chcę spać z Nim. To cholernie trudne. Głupio się z tym czuję. Bo wiem że nieprędko się doczekam.

środa, 26 października 2011

Everything

Kolejny dzień szczęścia minął. Mimo burzliwej nocy, poranek był piękny, świeży i w pewnym sensie słoneczny.
Poranna kawa i frytki dały mi kopa na cały dzień. Znów byłam szczęśliwa. Jak dobrze, że są jeszcze dni, gdy nie wydarza się NIC złego. Dzisiejszy dzień uważam za naprawdę szczęśliwy. A Jego za "Tego Jedynego". Jest dla mnie stworzony. Pasujemy do siebie i fizycznie i psychicznie. Duchowo coś ostatnio nie idziemy w parze, ale myślę, że damy radę. Naprawdę Go kocham, dlatego nic nie przeszkodzi Nam w szczęściu.

Za tydzień i jeden dzień miną dwa lata i miesiąc.

A ja kocham coraz bardziej.

poniedziałek, 24 października 2011

Yesterday all my troubles seemed so far away

Mimo że na dworze z drzew sypią się kolorowe liście, wiatr wieje mi zwykle po nerkach i z dnia na dzień coraz ciężej się oddycha, ja wracając dziś do domu miałam w głowie tylko nasze lato;
i szłam z uśmiechem
wspominając nasze oswajanie się, nasze wspólne noce nad morzem, nasze wylegiwanie się na łące. Pamiętam też doskonale wycieczkę rowerową. Jednak najbardziej brakuje mi tych nocy... Miałam wtedy WSZYSTKO.
Wczoraj wyjątkowo nie mogłam zasnąć. Szkoda, że Go przy mnie nie było.
Ale chyba zasnęłam z uśmiechem, jeśli nie na twarzy, to na duchu.
Podwójnie uśmiechnięta i szczęśliwa wracałam dziś do domu.
Znowu się układa!

piątek, 21 października 2011

Hey you

Tak wiele się zmieniło. Nie jest sielankowo, ale jest szczęśliwie. Dobrze mi przy Nim. Mimo, że ostatnio bardzo się martwię o nas. Po prostu, czasem tak bywa, że trzeba się trochę pomartwić. Jest czas radości i czas smutku... Mój Mężczyzna jednak na pewno mnie kocha i wierzę, że będzie kochał mnie do śmierci. Wiem też, że zależy Mu na mnie. I nie chcę tego wszystkiego zepsuć zasraną zazdrością. Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi jak kiedyś. Tylko czy uda się wrócić tamto szczęście? A jeśli nie, czy uda się wypracować zupełnie nowy rodzaj szczęścia, szczęście "po przejściach" ? Zależy mi na Nim najbardziej na świecie. Pragnę jednocześnie Jego szczęścia. Ale myślę, że znajdzie je u mego boku...