Kolejny dzień szczęścia minął. Mimo burzliwej nocy, poranek był piękny, świeży i w pewnym sensie słoneczny.
Poranna kawa i frytki dały mi kopa na cały dzień. Znów byłam szczęśliwa. Jak dobrze, że są jeszcze dni, gdy nie wydarza się NIC złego. Dzisiejszy dzień uważam za naprawdę szczęśliwy. A Jego za "Tego Jedynego". Jest dla mnie stworzony. Pasujemy do siebie i fizycznie i psychicznie. Duchowo coś ostatnio nie idziemy w parze, ale myślę, że damy radę. Naprawdę Go kocham, dlatego nic nie przeszkodzi Nam w szczęściu.
Za tydzień i jeden dzień miną dwa lata i miesiąc.
A ja kocham coraz bardziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz