czwartek, 30 czerwca 2011

Wednesday's gone

Dzisiejszy dzień spędziliśmy na zakupach. Zakochałam się w moim Mężczyźnie w zielonych spodniach <3
Ale do rzeczy: oczywiście na koniec się wszystko popsuło, jak zawsze. Rozpłakałam się i posprzeczaliśmy się o tzw. "byle gówno". I wtedy On robił wszystko, by mnie rozbawić. To takie kochane! Włożył sobie na głowę moją nowokupioną torebkę, a później wyjął z ust nitkę : ) Nic tego dnia chyba mnie bardziej nie rozbawiło. Nawet gdy stał, patrzył na coś (nie pamiętam co to było) i słodko się z tego śmiał. Albo gdy uznał, że w pięciopaku skarpet, jedna jest nie do pary, chciał mi to udowodnić i okazało się, że wszystkie są sparowane : ) Kocham Go właśnie za to. Tzn. nie kocha się za coś. Ale uwielbiam Go za to. Za to, że umie mnie rozbawić (świadomie czy nieświadomie) naprawdę w każdej sytuacji. Cwaniak, widział już tego bloga i teraz za każdym razem gdy się na Niego złoszczę, cytuje "Jak mogę się na Niego gniewać?!" <3 To tak słodkie i kochane. [ale ten post przesłodzony...] Myślę, że mój Mężczyzna ma najcudowniejsze ciało świata. Ten brzuszek... I tors. Pasowały idealnie do każdej pary spodni: zielonych, granatowych, czarnych i brązowych. Albo jego łydki, cudownie wychodzące z przymierzanych szortów... Nawet włosy pod jego pachą mają swój urok! Tak samo jak te pod pępkiem. Kocham Go. Najbardziej ogolonego, tak jak dziś. Ta cudowna gładkość pod nosem i na podbródku sprawia, że nie mogę wyjść z podziwu. Jednak nic chyba nigdy nie przebije Jego słodkich oczu. Odziedziczył je po mamie, tak samo jak siostra, jednak coś sprawia, że Jego oczy są wyjątkowe. O wiele ładniejsze niż innych członków Jego rodziny. I ten pieprzyk pod lewym okiem. Zanim Go poznałam, nigdy nie sądziłam, że pieprzyk pod okiem może mi się tak spodobać! Albo blizna pod prawym okiem. On jest wyjątkowym Mężczyzną. I czuję się zaszczycona, że właśnie moim. Ma wszystkie cechy wymarzonego mężczyzny. On lubi zakupy! Nawet dziś to On wymęczył mnie na nich bardziej niż ja Jego ! : ) Uwielbiam Go za to! Mój Mężczyzna nigdy nie będzie mi marudził, gdy będę chciała iść na zakupy. I wiem, że nie będzie mi skąpił na ubrania. Ma świetne poczucie smaku, bardzo dobry gust i jest oszczędny, dlatego ufam Mu i wiem, że nigdy za nic nie przepłacę. Jestem Nim naprawdę zachwycona. To wyjaśnia ilość Jego zdjęć w moim pokoju, telefonie, niegdyś na tapecie komputera.A co do telefonu - [zmieniam na chwilę temat: zawsze marzę, abyśmy mieli coś takiego samego. Być może będziemy mieć spodnie! : ) ] co do telefonu - odkąd jesteśmy razem, mamy taką samą tapetę...
Serce ułożone ze strun gitary. Ułożone naszymi rękami. Jejku,  jaka wtedy byłam szczęśliwa! Podczas robienia zdjęcia nie byliśmy jeszcze razem, ale to była dla mnie ważna chwila. Nie byłam pewna, czy to znak. Ale miałam taką nadzieję. (Fakt, kilka razy zdarzało mi się zmieniać tapetę, ale na krótko, zawsze powracałam do tej własnie, czarno-białej).

Kochanie, dziękuję, że jesteś. Właśnie taki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz