Przyznaję, często popełniam błędy. Ostatnio szczególnie. Ale moim największym błędem jest chyba to, że czasem wbrew pozorom nie potrafię docenić tego, co mam. Z jednej strony piszę bloga jako najszczęśliwsza kobieta na ziemi. Z drugiej - piszę go, by przed samą sobą docenić to, co mam. A mam naprawdę wiele. Każdy człowiek marzy przecież o Miłości. Każdy jej szuka, nawet ci, którzy zaprzeczają. Każdy na starość chciałby mieć kogoś, z kim będzie mógł powspominać. W młodości każdy chce mieć kogoś, z kim będzie mógł wyjść po szkole. Różne są potrzeby, różni ludzie, różne rodzaje Miłości - mniej lub bardziej doskonałe.
Wiem tylko, że między mną a Nim jest Miłość. Obustronna. Przyznaję - zdarzają się wątpliwości w związek (nie w Miłość!), wątpliwości w sens istnienia, wątpliwości w samego Boga... Jednak nie wątpię w Miłość. Nawet w największej sprzeczce mam zapewnienie o Jego Miłości. On jest idealny. Potrafi otoczyć mnie opieką. Potrafi mnie wspierać. Nigdy nie pomyślałabym, że facet może być tak czuły, tak opiekuńczy dla mnie. Wspiera mnie! Tak właśnie pokazuje mi Swoją Miłość. Jego wsparcie jest dla mnie wszystkim. Mimo wszystko zawsze mogę na Niego liczyć. Choćby nie wiem co się stało. On daje mi nadzieję na lepsze jutro. On pięknie pachnie. On ma piękne dłonie. On przyciąga mnie do siebie z siłą o wiele większą niż grawitacja. On jest dla mnie wyrozumiały i znosi moje łzy. On lubi mnie wkurzać. On mówi mi, że jestem słodka, gdy płaczę. Z Nim chcę spędzić resztę życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz