piątek, 24 czerwca 2011

He gots it!

A dzisiaj byliśmy w kinie. Jestem z Nim naprawdę szczęśliwa. Jeździliśmy na rowerach w deszczu. Zjedliśmy wielką paczkę czipsów i piliśmy pepsi. Jejku, jak On mnie wspiera. Napisaliśmy sobie listę 40 postanowień na wakacje. Ciekawe, czy uda nam się je w większości zrealizować.
W każdym razie ostatnio dość często pada deszcz. Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi nam w łąkowaniu (tak - dlatego właśnie tłem tego bloga jest łąka). Łąka jest od ponad roku moim  ulubionym miejscem. Jesteśmy tam zawsze całkiem sami, wśród trawy, na łonie natury. Jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie. Łąka zawsze zbliża nas do siebie emocjonalnie, cieleśnie i duchowo. Chciałabym teraz iść na łąkę, mimo że jest ciemno. Albo przynajmniej jutro. Jutro jedziemy na zakupy.
Chciałabym dziś przy Nim zasnąć. Tak jak Żona przy Mężu. Niestety dziś tak się nie stanie.
Ale kiedyś... : )    Wiem to! :) Nie może być inaczej.
Jestem przyszłą żoną najwspanialszego mężczyzny na Ziemi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz