wtorek, 5 lipca 2011

It's more than a feeling

Mój kochany Mężczyzna spędził dziś ze mną prawie cały dzień. Było mi cudownie. Na koniec dał popis troskliwości. Mimo że bardzo chciałam i próbowałam Go namówić, nie pozwolił mi grać ze sobą i kolegami w nogę. Na początku byłam zawiedziona i trochę smutna oraz zła. Ale później okazało się, że On jak zawsze miał rację. Zmęczyło mnie już kilkuminutowe ganianie za piłką tylko z Nim. Kochany mój. I troskliwy. Takiego Faceta chciałam! Jeju <3


W dodatku nie chcę się przechwalić, ale coraz lepiej idzie mi jazda na rowerze. Oczywiście też dzięki Niemu. Wszystko dzięki Niemu. Tyle Mu zawdzięczam... Teraz tylko czekam aż mnie stąd zabierze. Mam dość tego miejsca. Tego domu i jego mieszkańców. Mam ich dość w sensie takim, że nie chce mi się już z nimi mieszkać. Chcę mieszkać z Nim. Przy Nim jest moje miejsce. Potrzebuję Go do prawidłowego funkcjonowania.

Zajadam się m&m's-ami. Ciekawe, czy On już zjadł swoje.

Mogłoby być więcej takich dni : )


I wiecie wiecie wiecie co? : )))) Nie płakałam : )

dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz