I znów On uświadomił mi, że wszystko robię źle.
Miałam tyle planów na wakacje - prawie żadnego nie zrealizowałam.
Siedzę przy komputerze i oglądam seriale. Może i są fajne, ale czy warte tego, żebym zawiodła mojego Faceta i SAMĄ SIEBIE? Nie. On ma rację. Muszę z tym skończyć.
Martwi mnie tez to, co pomyślał o swojej mamie. A konkretniej o tym, że to dla mnie jakiś ciężar. Ani przez sekundę dzisiaj ani nigdy nie pomyślałam o Jego mamie w taki sposób. Wręcz zawsze miałam ochotę jakoś pomóc. Dziś wreszcie mogłam jakkolwiek okazać moją pomoc. I przykro mi, że tak pomyślał. Mówi, że już tak nie myśli. Ale ja cały czas mam wrażenie, że to gdzieś w Nim tkwi. Ja chciałabym zrobić wszystko, aby uszczęśliwić Mu życie. A skoro chcę uszczęśliwić Jemu życie, to chcę też uszczęśliwić życie Jego bliskich. I siostrze, i mamie, i bratu. Może brat tego nie potrzebuje, siostra w sumie też nie aż tak, ale mama raczej potrzebuje pomocy. I NIGDY w życiu nie będzie dla mnie ciężarem, tak samo jak nie byłby On, gdyby to On jej potrzebował.
A gdyby osoba, o której mówiliśmy potrzebowała pomocy, otrzymałaby ją ode mnie. Mogłabym z nią przejść całe miasto. Ale jeśli nie muszę, i nie jest to ktoś mi szczególnie bliski, i tej pomocy nie potrzebuje - ograniczę się do przejścia z przystanku na miejsce docelowe. Myślę, że to nie świadczy o mnie źle. Boję się, że teraz źle o mnie mysli. I cały czas tkwi w tamtym błędnym przekonaniu. Głupio mi teraz i smutno.
Kochanie, proszę, nie myśl tak nigdy więcej. Powiedziałam tak o innej osobie dlatego, że nie wyobrażałam sobie przebywać z nią tak długiej drogi, tym bardziej że tu sposób pomocy różni się od pomocy Twojej mamie. I nie jest to ktoś, z kim naprawdę chciałabym zjeść obiad. Lubię ją, ale tak po prostu. Nie jest to dla mnie nikt szczególny. A jak zawsze bardzo chciałam się spotkać z Tobą. I źle wszystko zrozumiałeś. Zwykle, gdy rozmawiamy w nocy, źle coś odbierasz. Kocham Cię.
Dlatego właśnie nigdy żadna pomoc Tobie ani Twoim bliskim nie była, nie jest i nie będzie dla mnie ciężarem. I pomaganiem Tobie nigdy się nie zmęczę, choćbym i Ciebie samego miała przenieść na drugi koniec świata. Pewnie zajęłoby to bardzo dużo czasu, ale nie poddałabym się. Mogłabym paść z braku sił, ale nie z tchórzostwa. Nie poddam się. Tak samo nie poddam się w walce z moimi nałogami. I dziękuję, że mnie tak w tym wspierasz. Że pokazujesz mi je. Robisz to co dzień. Ale ja po chwili o tym zapominam, usprawiedliwiam się... Dziś stanowczo postanawiam, że nie mogę marnować czasu na seriale... Mam tyle rzeczy do zrobienia. Muszę czytać, muszę śpiewać, muszę słuchać... Gdy już wpadnę w trans, ciężko mnie wyrwać: z grania w Syberię, z grania w Simsy, z oglądania Monka oraz How I met your mother... Z grania w kulki, z bawienia się JOJO, nawet golenie nóg mnie uzależnia. Mam ochotę to robić nawet gdy są gładkie. Tak samo jak malowanie paznokci. I wiele innych rzeczy. Zwalczę je dla nas. Dla mnie i dla Ciebie. Nie chcę Ci tym sprawiać przykrości.
Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. I choćby był środek nocy, nawet nie pomyślałabym, że to dla mnie jakiś ciężar. Gdy słyszę, że Ty lub ktoś Tobie bliski jej potrzebuje, nawet nie zdążę pomyśleć o czymkolwiek, bo jedyną myślą jaką mam, jest chęć udzielenia tej pomocy. Uwierz mi. Kocham Cię.
Myślę, że dla Ciebie nie byłby to ciężar. Jesteś kochany. Dlatego zaufaj mi. Bo ja też Cię kocham.
DZIĘKUJĘ, że wskazujesz mi moje błędy. Od dziś odwyk serialowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz