Dostałam dziś list. Krótki, bo krótki, ale w końcu list. Na prawdziwej kartce. I całusów mnóstwo dostałam. I w ogóle dużo czułości, Miłości. I w ogóle gdy chce, to potrafi. Jestem szczęśliwa. Gram z Nim w fifę. Brakuje mi tylko tych długich, jasnych wieczorów, jeżdżenia na rowerze, wylegiwania się na łące i spokoju, ciszy oraz słońca. Kocham Go nad życie, a te wakacje były cudowne. Już po pierwszym półroczu, a ja je nadal tak ciepło wspominam. Na przyszłe cel jest taki, by nauczyć mnie grać w siatkę. Nauczył mnie jeździć na rowerze, to i z tym da radę. A nawet jeśli nie - miło będzie sobie poodbijać. Tylko muszę się zmusić, żeby nie być zbyt leniwą, jak np. teraz, gdy nie chce mi się zrzucić małego brzuszka.
Ech, gdybyśmy tak chociaż na jeden dzień mogli wrócić jakiś z lipcowo-sierpniowych dni... Jeden wolny od szkoły dzień z odrobiną słońca z moim Ukochanym...
O niczym innym teraz nie marzę i nie chcę marzyć... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz