Problemy przestały się liczyć. Wystarczyło pięć spokojnych dni tylko we dwoje. Pięć dni zapomnienia. Cztery spokojnie przespane noce. Wspólne zakupy, oglądanie filmów, śpiew, rozmowy, rysowanie. Tego właśnie było mi trzeba. To były ferie idealne, których nie mogłam sobie wyobrazić zanim nie nastały. Nawet ten jeden raz na basenie był cudowny. Przy Tobie czuję się bezpieczna nawet gdy w pociągu gaśnie światło (mimo że się bałam, wiedziałam, że jesteś obok i mogę na Ciebie liczyć). Podobno Ty wiesz o każdym moim wpisie jeszcze zanim go wpiszę. Więc pewnie teraz co chwilę tu wchodzisz, bo domyślasz się że przecież muszę opisać nasze cudowne miniwakacje. A jeśli nie, to w końcu i tak zajrzysz. Powinnam teraz siedzieć i uczyć się na jutrzejszą olimpiadę. Ale akurat na ten wpis nie żałuję ani krzty czasu. Jestem naprawdę szczęśliwa. Uspokoiłeś mnie na tyle, że nie wariuję jak głupia przed tą olimpiadą. Owszem, trochę się boję, ale wiem, ze nawet jeśli mi nie wyjdzie, to i tak będę najszczęśliwsza na świecie. I wiem, że jest ktoś, kto przez sen będzie trzymał za mnie jutro rano kciuki (tak, Kochanie, wyśpij się :) ).
Gdy patrzę na nasze zdjęcia zauważam, że zmieniamy się oboje i coraz bardziej do siebie pasujemy. Jako, że jestem w nastroju poetyckim, widzę tu kontekst literacki do utworu K. Groniec. Pozwolisz, że przytoczę refren:
Wymienieni bez reszty
Na każdym skrawku skóry odciśnięci
Odebraliśmy sobie wszystko
Wyraz twarzy
Dźwięk głosu
Gest
Kocham Cię. Żadne pięć dni w moim życiu nie były tak cudowne jak te. Naprawdę. To wszystko, co ostatnio przeżyliśmy (tak, pisząc wypowiedzenie wielokrotnie złożone nie myślę o niczym innym jak o wykresach) ma tylko jedną wadę: skończyło się, a ja teraz za tym bardzo tęsknię. Za Tobą obok. Za Tobą obok cały czas. Za Tobą obok cały czas uśmiechającym się. Kochanie, sprawiłeś, że jestem najszczęśliwszą kobietą na Ziemi. Wyjazdy z Tobą są najwspanialszymi chwilami mojego życia. Mieszkanie z Tobą jest najszczęśliwszym układem mieszkania w jakim mogłam się znaleźć. Spanie blisko Ciebie jest najspokojniejszym snem na świecie. Wszystko przy Tobie wychodzi mi lepiej. Dlatego też w połączeniu z moim sentymentalizmem, przedmioty związane z Tobą traktuję niejako jak relikwie, dlatego jeśli nie zapomnę, wezmę jutro ze sobą na olimpiadę Twoją kostkę gitarową na szczęście. Kocham Cię. Dziękuję za wszystkie, szczególnie tamto pięć dni. Ale za dzisiejszy dzień też. I wczorajszy. I za to, jak pomagasz mi przy tej olimpiadzie. Jesteś I D E A Ł E M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz